piątek, 30 sierpnia 2019

Pamiętniki z wakacji - mamy kota

Na wstępie - niechże przedstawię jegomościa. Kot na imię ma L. (rodo, nie pozwolił ujawnić danych ;) i jest kotem europejskim (tak się dowiedziałam u weta na moje: rasa - dachowiec). Założenie w mojej pełnej ideałów głowie było takie, że jako moje czwarte i najmłodsze dziecko będzie bawił to niepełnosprawne, mruczał do uszka zamiast mnie przy zasypianiu a ja będę wykrawać  mu za to serduszka z wątróbki codziennie na kolację. Kot zamówiony u dziadków był już dawno, obiecany na urodziny Mniejszej i wyczekiwany z mrowieniem w brzuchu z ekscytacji.