"Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej". Kto może napisać albo powiedzieć coś takiego? No raczej nie ten, kto ma domową odsiadkę, tylko wracający z utęsknieniem do swojego gniazdka. Chyba, że ewentualnie ma szczęście i jest masochistycznym domatorem, bo takiemu z pewnością łatwiej byłoby dać zamknąć się pod kluczem. Perspektywa zmienia wszystko a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, wiadomo jak jest. Od 16 lat mam ogląd na moje cztery ściany tak dokładny, że zaryzykuję całkowitą szczerość w tych słowach - znielubiłam swój dom na amen.
