piątek, 25 września 2015
O pewnym totalnie nieżyciowym foteliku
wtorek, 22 września 2015
Lubię mówić z Tobą
Posilę się na coś optymistycznego, chociaż łatwo przez te moje lumbagi nie będzie. Przypomniało mi się jak pani Kowalska też stwierdziła (albo jej menadżer), że po dołujących klimatach czas na coś optymistycznego, no i zaśpiewała. Ja jej nie uwierzyłam. Bo jak całkiem wbrew naszej jesienno-mędzącej naturze robić takie słodko pierdzące wyskoki, no jak? Tak jakby Prezesa Kaczyńskiego wysłać na Woodstock i patrzeć jak się dobrze bawi. Ale dobra, pomimo, że całe wiadro rett-pomyj we mnie buzuje to zmuszę się do jakiegoś przyjaźniejszego wpisu. Będzie o małym gadu-gadu z B.piątek, 18 września 2015
Kręgosłupowa proza życia
Wszystko okazuje się o kant dupy w momencie, gdy maminy kościotrup mówi "dość". Mój właśnie powiedział i zawalił się nagle cały nasz świat, bo padła całkiem realna groza pt. "matka nie może dźwigać, co to będzie, co to będzie"... Zauważyłam, że całe zadanie ciągnięcia przez życie mojej B. sprowadza się do dźwigania a to z kolei do moich gnatów. Się nosi, targa, podnosi, podrzuca, ciągnie i wlecze.
poniedziałek, 14 września 2015
Matka-samo-zło
Dziś nie jest dzień, żeby się czymkolwiek zasłaniać. Ani rettem, ani innymi jednostkami chorobowymi, nienawiścią do malin, po prostu niczym. Matka jest wściekła i dobrnęła do progu tolerancji na wszelkie jazdy i humory panienki. Ależ mi dzisiaj daje popalić.Wstała z napadem, więc zaczęłyśmy trzęsieniem ziemi, po którym było oczywiście już tyko gorzej. Chciała spać, a trzeba było wychodzić do poprawczaka więc wrzask. Strzeliłam sobie w kolano i zostawiłam Ją w domu.
czwartek, 10 września 2015
Nic co ludzkie nie jest mi obce, ale...
O niczym odkrywczym nie będzie. Byliśmy jakiś czas temu w miejscu publicznym z dziećmi, nie pamiętam gdzie to było, chyba kolejka do kasy na basen czy coś. B. w pewnym momencie wyrzuciła z siebie paszczą taką ilość gazów z brzucha, że mało nas nie zmiotło z powierzchni ziemi. Uprzejmie całą gawiedź w Jej imieniu przerosiłam i byłam pewna, że A. pomyślał dokładnie to samo (co później mi oczywiście potwierdził) czyli "dobrze, że to wylazło akurat tą stroną". sobota, 5 września 2015
Jak upaść rettkę, cz. 1
Właśnie minęły cztery tygodnie od naszej wizyty u dr gastro-enterologa. Mój optymizm ("Blana, za miesiąc będziesz ważyć znów 20 kg") okazał się być mocno przesadzony ale ja tak mam, że jak nóż na gardle to dostaję surrealistycznej motywacji do walki i wiary w mega sukces. Fakty jednak na szczęście są takie, że po kilku miesiącach udało nam się zatrzymać spadek masy ciała B. a to już coś, przynajmniej na początek. Poniżej o tym co się u nas sprawdziło a co nie.wtorek, 1 września 2015
Kicha
Mama ciągle tłucze mi do bani, żebym nie gdybała, nie rozkładała wszystkiego na części pierwsze, nie rozgrzebywała w sobie pewnych kwestii tylko dała im spokojnie umrzeć i wyschnąć razem ze łzami na wiór. Z tymże ja tak nie potrafię... Moja psychika może funkcjonować tylko gdy na bieżąco pewne sprawy mieli. Rozwala i składa. Jakbym udawała, że ich nie ma to turnus w szpitalu bez klamek murowany. Czasem coś się rozsypie przez jakiś drobny szczegół, kiedy indziej bez wyraźnej przyczyny, albo tak jak dzisiaj - z przyczyn obiektywnych. Wszystko w mojej głowie i sercu wrzeszczy - Blanka miała dziś zaczynać drugą klasę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)