środa, 29 listopada 2023

Kurtka zimowa

Można by pisać, mówić i myśleć o niej bez końca, w przeciwieństwie do prostej w konstrukcji (bez-podszewkowej) kurtce wiosennej/jesiennej. Zimowa to kurtka przez duże K., z podszewką, ociepleniem, podszyciem, podszerstkiem, polarkiem i czego tam jeszcze szatan nie wymyślił, a każda z jej zacnych warstw ciągnie się po ciele jak łosoś wędzony na zimno po podniebieniu. Zimowa reakcja łańcuchowa, trochę jak dziadek za rzepkę; kurtka za polar, polar za bluzkę, bluzka za podkoszulek i fiku miku gołe plecy/ ręce/ cycki na mrozie -10. Ale to nic jeżeli nikt nie patrzy, można metodycznie po kolei nanizać każdą z warstw na dziecko jak na cebulę, albo w lęku przed zimnem chwycić wszystko naraz i naciągnać na świecące golizną plecy. W każdym razie - samemu wcale nie jest trudno zaradzić złośliwości kurtki zimowej. Gorzej jak kto stoi i patrzy. Ojej! Plecki ma gołe, brzuszek wyziera jakby chciał zaczerpnąć zimowej bryzy, czapkę ma na oczach!  Taki one-man show pt. "o kurwa, zwariuje przez to ubieranie w zimie!" Bóg mi świadkiem, zwariować można bo presja mrozu - 10 stopni, plus zjeżone ciało rettki i jej niezadowolony grymas potrafią przyprawić o niejedno uderzenie przed-menopauzalnego gorąca. W dodatku gdyby tylko o samą kurtkę chodziło.

wtorek, 21 listopada 2023

Listopadowy zawrót głowy

Żaden inny miesiąc nie jest w stanie wystawić mojego spokoju i stabilizacji tak bardzo na próbę jak ten właśnie. Wcale nie dlatego, dlaczego zamulają wszyscy - a, że o 16.00 ciemno, że pluchy, mokro, zimno, że czapki i szaliki; to akurat lubię, jak każda szanująca się jesieniara. W listopadzie jest mi ciężej niż zwykle, bo są urodziny B. i wszystko, od Jej początku, przypomina mi się od nowa. Kompletna ambiwalencja uczuć, chaos i mętlik. Radość i duma, smutek i żal. I melancholie... 15 lat mojej posługi panience B. za nami. Ile przed nami? To właśnie ten czas w roku, w którym to pytanie wybrzmiewa mi w głowie najmocniej. 

czwartek, 2 listopada 2023

To co myślałam kiedyś o recie a co okazało się totalną nieprawdą

Dla nas, nieprawdą dla nas. Zawsze to podkreślam - ile ludzi tyle rettów, są pewne retowe prawidła i reguły ale wiadomo, że od nich są też odstępstwa i wyjątki. Piszę więc o sobie, bo tylko z tego retta mam dyplomy. Wiedzę teoretyczną, którą miałam np 10 lat temu dopadła bezwzględna praktyka, nudna jak flaki codzienność i nie biorąca jeńców rzeczywistość. I tak z kilku założeń zostały już tylko wspomnienia a to co kiedyś wydawało mi się rett-prawdą - okazało się bujdą na kółkach. Zaczynamy!