niedziela, 30 sierpnia 2015

Sztuka wiszenia nad i pomysł na reset

Wydawało mi się, że łysy tylko subtelnie może wpłynąć na rzeczywistość przy czym ostatnie 4 dni dały twardy dowód, że może zrobić ze spokojnego rett-życia miazgę. Była jakaś super-pełnia i było równie super-przeje... przemiło. Czas kompletnie wycięty z życiorysu. Jak jest jazda to się nie je, nie pije, włącza tryb awaryjny, wisi nad B. i czeka na kolejny kop od retta. Niektóre rett-mamy określają ten stan całkiem trafnie maratonem.

środa, 26 sierpnia 2015

Bez retuszu

Życie nie je bajka... Na fotach na fejsiku wszystko ładnie się prezentuje, przy odrobinie fotoszopa nawet rett może jakoś wyglądać. Ale prawda jest taka, że w realu (w tesko czasem też) bywa mało śmiesznie.
Jako, że łysy z nocy na noc coraz okrąglejszy, B. ma padaczkową jazdę. Od wczoraj wali napadami z fajerwerkami, sinymi ustami, bezdechami i wzrokiem "po tamtej stronie". Kolejny maraton. Pozwoliłam sobie strzelić Blankowego nutridrinka bo czuję się jak swoje własne zwłoki i tak sobie siedzę. I płaczę. Matka słaba jest. Matka ryczy...

niedziela, 23 sierpnia 2015

W kwestii prezentów

Ostatnimi czasy ilość czekolad, kinderków i innych dziecięcych radości przynoszonych Blance w tzw. "gości" drastycznie spadła. I to ku mej uciesze, bo ileż możemy z A. tego przejeść. Ale człowiek przychodzi, wie, że jest w domu dwoje dzieci, w tym jedno o szczególnych potrzebach i staje przed dylematem - dać dla spokoju ducha czekoladę Wedla czy powalczyć o jakiś bardziej trafiony drobiazg dla B.

sobota, 22 sierpnia 2015

Panienka jest dziś nie w humorze

Są dni, kiedy ma naprawdę okropny nastrój, i to taki okropny przez duże "O". Nie, że ma retta, że chora i nie może sobie poradzić z emocjami... Czasami Panna wstanie lewą nogą i nic z tym nie zrobisz. Trzeba poskakać na uszach, zabawiać i przepraszać, że się oddycha, bo przecież to było akurat Jej powietrze. Pewnie mogłabym założyć, że te muchy w nosie to efekt choroby, tylko po co? 

wtorek, 18 sierpnia 2015

Gastro-problem

Gazela Blanka od wiosny zleciała dosyć mocno z wagi i ostatnio była już gazelą do kwadratu a my wylądowaliśmy u gastro-entero. To dzięki padace, tłucze Nią niemiłosiernie, są bezdechy, jest niedotlenienie - dziób wisi, nie ma mowy o jedzeniu. Po takich dniach B. nawet nie trzyma porządnie głowy, nie mówiąc już o frytkach z maka czy niedzielnym rosole. No i tak to w parę miesięcy dofrunęliśmy do wagi ledwo 17 kg a dr na to "Myśleli Państwo o gastrostomii?". Tak, myślę sobie czasem, że to modne. I wygodne.

czwartek, 13 sierpnia 2015

Co z tą kurna Polską?!

A będę narzekać, będę, bo jest na co. Ciągle do jasnej dupy jest na co... Nie wiem, czy my jako społeczeństwo nie umiemy nawet udawać życzliwości wobec siebie??? Lepsza chyba udawana wrażliwość na bliźniego niż nieudawane chamstwo. 
Sytuacja nie byłaby może warta nawet moich czterech zdań gdyby w przeciągu tygodnia nie powtórzyła się dwa razy. Wydawać by się nawet mogło, że to zupełnie nierealne, że się powtórzy, ale jednak. Życie nie przestaje zaskakiwać. 

wtorek, 11 sierpnia 2015

Z dwójką

Jedno dziecko padło mi z zabawką w ręce, drugie posypia całe dnie z wizją śmierci poprzez ugotowanie, a mnie coś bierze na jakieś podsumowania i rozmyślania... Chyba z tego ukropu. Jak to jest z drugim dzieckiem? A nie wiem, wiem jak jest z drugim dzieckiem, pierwszym i rettem. Teraz jest kuźwa mega dziko, bo śmiesznie to było zawsze, tzn. od samego początku.

sobota, 8 sierpnia 2015

Drobna kokieteria zawsze w cenie

Są dni kiedy nie działa nic i trzeba wtedy uruchomić cały arsenał sztuczek magicznych, w tym to co Blanka uwielbia najbardziej - kokietowanie. Zawsze wiedziałam, że jest z Niej całkowicie rasowa lejdi, a do lejdi bez inteligentnej rozmowy przy herbatce nawet nie podchodź. Z B. inaczej się po prostu nie da; bez uwielbiania, zagadywania, pytania zaciekawionym "Co, Blanusiu, co?" i "Co tam dziś u ciebie słychać?" po prostu więdnie. 

środa, 5 sierpnia 2015

Kilka szokujących faktów w byciu mamą

Szlag mnie niebawem trafi; od żaru tropików, wychodzących zębów i retta. Poniżej zestaw paru moich odkrywczych frustracji.
  • Bycie matką męczy. Bycie podwójną matką bardzo męczy. Bycie potrójną matką (2 dzieci + rett) jest śmieszne.
  • Dzieci mogą wkurzać. Można drzeć mordę na własne dzieci z założeniem, że nie wolno drzeć mordy na własne dzieci.
  • Można okazjonalnie nie lubić swoich dzieci. Można też nie lubić siebie nielubiącej swoich dzieci.