środa, 18 stycznia 2023

Historia pewnego kornika

Od końca zacznę - kornik ma się doskonale. Nic, totalnie nic nie jest w stanie na niego wpłynąć... Żadne środki, po prostu żadne nie są w stanie wygrać z tym jego rezonującym na cały dom chrobotem. Rzęzi, chrzęści, skrzypi, trzeszczy i zgrzyta bez względu na wszystko. 1:0 dla kornika, biała flaga na maszt, destynacja: psychiatryk. 

Wiele mądrych rett-głów próbowało go chociaż  nazwać i opisać:
"Nie dałabym rady, to jak skrzypienie styropianem albo jeżdżenie widelcem po pustym talerzu"
"Dupa cierpnie..."
"Nikt nie zniósłby tego dźwięku dłużej niż kwadrans"
"To jest T.O.R.T.U.R.A!"
i w końcu:
"Jak jakiś @!&@# kornik!"
Lepiej bym tego nie ujęła...

czwartek, 5 stycznia 2023

O dawaniu, braniu i niechcianych pomarańczach

Czytałam kiedyś o kobiecie będącej w trakcie walki z nowotworem. Nie pamiętam już nawet czy to były zapiski z procesu zdrowienia czy opowiadanie o jakimś szerszym kontekście. Natomiast tym co najmocniej utkwiło mi w pamięci była scena, w której owa kobieta, odtrącając reklamówkę pełną pomarańczy przy szpitalnym łóżku, mówi swojej przyjaciółce coś w stylu - "Nie przychodź przez jakiś czas, nie dzwoń, bo nie mam teraz siły żebyś mi pomagała". I to mną wtedy totalnie wstrząsnęło, bo nagle i zupełnie znienacka zdałam sobie sprawę, że w relacji "pomagacz-pomagany" wcale nie jest takie oczywiste kto tu komu, za przeproszeniem, robi dobrze. 
W samej istocie pomaganie jest, rzecz jasna, dobre i broni się zawsze, gdy ten który coś ma odda to temu, który tego nie ma. Jednak są pewne niuanse, na które w ferworze pomagania nie zwracamy uwagi, i które wydają nam się nic nie znaczące. A znaczą. Może początek roku to dobry czas, żeby wniknąć w temat głębiej.