środa, 22 czerwca 2022

"Wyżej Retta nie podskoczysz", cz. 14 - "Żegnaj" - ktokolwiek wymyślił to słowo powinien smarzyć się w piekle. /Van Dyken/

To nie będzie długi fragment ale na pewno jeden z ważniejszych.
Lata mijają, panna rośnie, rett powszednieje a jednak są sprawy, które nadal potrafią zaboleć. Można by tego gnoja retta rozkładać na części pierwsze, opisywać go w nieskończoność i próbować uchwycić całą jego istotę (co też czynię od ponad 10 lat na tym blogu) a i tak, mam wrażenie, by się tematu nie wyczerpało. Poza tym - ile dziewcząt (albo i chłopców) tyle rettów. Jednym co zawsze będzie łączyło nas wszystkich, których dotknął Zespół Retta, będzie dojmujące i wykurwiście (sic!) bolesne poczucie straty. Każdy, choćby miał retta łagodnego jak puszysta owieczka, będzie musiał coś oddać, zdecydowana większość utraci naprawdę wiele. Dziś właśnie o tym.

wtorek, 14 czerwca 2022

"Wyżej Retta nie podskoczysz", cz. 13 - tonący w napadzie brzytwy się chwyta.

Pomysł, żeby leczyć się alternatywnie chyba rzadko wpada ludziom do głowy jako pierwszy. Zwykle szuka się dopiero wtedy kiedy to, co proponuje medycyna tradycyjna, nie przynosi efektu i czasami działa się już w desperacji. Tak było z nami. Kolejne leki, kombinacje leków; najpierw dwóch, potem trzech, a nawet czterech i fakt, że Blanką nadal tłukło i to naprawdę mocno spowodowało, że zaczęliśmy szukać ratunku gdziekolwiek się dało. Dziś, z perspektywy czasu widzę, że niektóre próby były bez sensu ale nie spróbujesz, nie dowiesz się. Na szali był spokój B. a wtedy zrobiłabym wszystko za choćby kilka godzin bez napadu.

sobota, 4 czerwca 2022

Co pani tako umęczono

Gdy porzucę dziecko młodsze na basenie to, jeżeli też nie idę  pływać - wyruszam na spacer. Mijam zawsze taki mocno dofinansowany plac zabaw, obok którego jest siłownia na świeżym powietrzu. Takie tam cztery sprzęty do robienia formy i siary dziecku jak się bawi albo do zaimponowania ziomom z osiedla. Zwykle widuje tam matkę z niepełnosprawną córką, matka lat na pewno ponad 60, córka pewnie prawie 40, Zespół Downa. I zawsze ten sam schemat - matka na ławce, córka na sprzęcie z siłki, na którym siada i z radością skacze na pupie. Zawsze posyłam im pełne zrozumienia spojrzenie, dodaje uśmiech i idę dalej. Ostatnio mówiąc delikatnie wryło mnie w ziemię, bo o ile córa jak zawsze skakała na tyłku na urządzeniu do ćwiczeń, o tyle to jak wyglądała jej matka mną wstrząsnęło. Powiedzieć "była cholernie zmęczona" to jak nie powiedzieć nic.