wtorek, 12 sierpnia 2025

Niewidzialni

Chciałam w pierwszym odruchu zatytułować ten wpis "niewidzialne dzieci niewidzialnych matek" ale szybko połapałam się, że są w tym określeniu ze dwa zonki. Taka B. już ledwo się łapie w ogólnie pojmowaną kategorię "dzieci", z drugiej strony, z powodu swojej choroby, będzie się w nią łapać zawsze. Mało która prawie 17-latka nosi różowe sandałki w rozmiarze 31 i jest niewinna i czysta jak łza. Po drugie - matki to już całkiem inna historia. We wciąż patriarchalnym kraju nad Wisłą, w którym główne skrzypce gra stereotyp Matki Polki żadnej matce z krwi i kości nie jest łatwo doskoczyć choćby do wyśrubowanych oczekiwań. Matce dziecka niepełnosprawnego już w ogóle. A matce dorosłego dziecka niepełnosprawnego to już prze-w ogóle. Lepiej takiej nie widzieć. To są różne odcienie i stopnie niewidzialności, ale dziś o niewidzialności człowieka, który jest wiecznym dzieckiem, już prawie dorosłym i nadal wciąż swoją przezroczystością mógłby zawstydzić wodę z górskich tatrzańskich potoków.