wtorek, 22 października 2019

Proste sprawy - cz. 2

No, mamy równy miesiąc od operacji więc liczę, że już pewien dystans złapałam i można napisać ten tekst bez zbędnych emocji. Ale z emocjami koniecznymi, bo będzie on o kwestiach mniej technicznych a bardziej metafizycznych, tudzież duchowych, ew. emocjonalnych własnie. W podpunktach, bo tak mi łatwiej ogarnąć ten mój myślotok.

piątek, 11 października 2019

Komfort opiekuna

Jak wpiszesz taką lub pokrewną frazę (generalnie coś co dotyczy poprawy jakości życia służącej/ służącego) to google sypnie Ci całą listą ulepszaczy życia w niewoli; od chustek nawilżanych aloesem, przez ścierki samo-ścierające jedzenie z brody, po pieluchy o chłonności większej niż można objąć umysłem i różne inne pomysły na poprawę jakości życia Pana. Lub Pani. Ale zawsze ich. A Tobie, służalcze, pozostają cuda techniki higienicznej i wszystko to ma sprawić, że będziesz czuł się komfortowiej. O.

wtorek, 8 października 2019

Ból - studium przypadku

Jego obawiałam się najbardziej. Tego, jak Ona zniesie ból o bezsprzecznie największym jak dotąd natężeniu ale też tego jak dźwigniemy to my. Wiadomo, że nie ma większego bólu dla rodzica niż ból jego ukochanego dziecka. A jako, że nasz rett obchodził się z nami dość łagodnie przez ostatnie dwa, trzy lata to totalnie nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. A ja, jak to ja, spodziewałam się najgorszego, czyli, że B. będzie pierwsze trzy tygodnie po operacji gryźć ściany z bólu a my będziemy jej wtórować, a przez kolejne trzy miesiące będzie już tylko lekko podgryzać barierki łóżka łkając cierpiąco. Jak możecie przypuszczać tak się nie stało, za to stało się wiele innych odkrywczych rzeczy jeśli chodzi o moje doświadczenie z opieką nad człowiekiem w cierpieniu.

czwartek, 3 października 2019

Proste sprawy - cz. 1

Zadziwiona B. siedząc po raz pierwszy :)
Na wstępie przyznać muszę, że zdecydowałam się podzielić ten wpis na dwie części. Dziś kwestie techniczno-praktyczne całego przedsięwzięcia, czyli naprawy Blanki bardzo krzywych pleców. 
Jak to wyszło, że wyszło tak krzywo? Ano naturalnie... Dla retta bardzo naturalnie. Mimo rehabilitacji od 14 miesiąca życia, masaży, rozciągań, gorsetów, lekarzy, pelot i podkładek, mimo wszystko Blanki plecy zachowały się tak jak się mogły zachować przy skoliozie pochodzącej z głowy (plus padaczce, niechodzeniu, asymetrii itd). Jedne mięśnie mają stały sygnał i ciągną za bardzo, drugie są za słabe i obrazowo - ten cały kręgosłupowy kościec gnie się jak drzewo pod obciążeniem z jednej strony. Nie ma cudów, próbowaliśmy wszystkiego, staraliśmy się uciec od rozwiązań ostatecznych ale nie mieliśmy szans. B. gięła się coraz bardziej, miała coraz większe trudności w przyjmowaniu pokarmu, oddychaniu a kolejne infekcje z powodu utrudnionego odpływu wydzielin kończyły się zapaleniem oskrzeli jak nie płuc. Od około roku wiedzieliśmy, że jest jedno jedyne wyjście by Jej pomóc (ale też sobie, kto próbuje ustawić krzywe dziecko do karmienia, spaceru, czegokolwiek, wie jakie to frustrujące i energo-chłonne).