środa, 31 sierpnia 2016

Słów kilka o ambu

Back to school
Ktoś kiedyś słusznie zauważył, że Blanka jest jak Tinky Winky z tą swoją torebusią., tylko, że on (ona?) miał/ -a czerwoną, a Blanka ma fioletową. A w środku ambu i wlewki, czyli to co każda prawdziwa kobieta powinna mieć przy sobie ;) Jako, że wrzesień zbliża się nieuchronnie, a razem z nim moje spacery farmera z jedną obwisłą, drugą "nie, nieee, nieeee!", rzeczami Blanki i wyżej wspomnianym ambu, postanowiłam, że trzeba zminimalizować balast i zakupiłam Ambu numer dwa. Od wczoraj jest z nami. 
Z ambu to jest tak, że nawet jak sie akurat w napadzie nie dusi, to czasem i tak się przydaje. B. lubi sobie zapomnieć o oddychaniu, cuduje z wstrzymywaniem powietrza, sinieje od tak dla relaksu. Ma też dni, kiedy oddycha bardzo płytko, jest szara-bura i wtedy jak znalazł. Przede wszystkim jednak resuscytator jest nam potrzebny podczas napadów z sinicą (jak to się modnie nazywa). 

niedziela, 28 sierpnia 2016

O tym jakie to wszystko proste!

Kto ma npspr dziecko i zna ten urzędowy syf niech nie czyta. Kto ma npspr dziecko i jakiś bardziej ludzki pcpr/mops/urząd miasta itd. też niech sobie humoru nie psuje. To dla tych, którzy myślą, że obowiązuje zasada proście a będzie wam dane. Postaram się nie pluć na wszystkie strony jadem tylko jakoś mniej emocjonalnie podsumować jak łatwo i przyjemnie jest zdobyć dofinansowanie do fotelika samochodowego dla dziecka w moim małym mieście z funduszy tzw. "Aktywnego samorządu". 

czwartek, 25 sierpnia 2016

Strefa zarezerwowana tylko dla matki

Jest śliczną, słodką prawie ośmiolatką, ma śmieszną blond czuprynkę i rozbrajający uśmiech, w Jej niebiesko-złotych oczach można czytać godzinami. W zamian za uśmiech i serce da z siebie wszystko, chętnie poddaje się terapii, uwielbia jak się Jej śpiewa i opowiada bajki. Nie ma w sobie ani grama agresji, jest tak bezbronna, że jedyne co trzeba zrobić to o Nią dbać i Ją chronić. Bo to naprawdę wyjątkowa dziewczynka. 
I to jest absolutna prawda, a w zasadzie jej większa część. Tą mniejszą i mroczniejszą mam zarezerwowaną tylko dla siebie...

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Całkiem nowa Ona

Wstałam dziś rano z silnym przekonaniem, że czas najwyższy na dobrą zmianę. Powiedziałam to dziewczynom, B. wrzasnęła "am!" więc została uznana za ochotnika. Poszła pod nóż. 
Jak było z Jej małą rozczochraną każdy wie, fryzura jak po rażeniu piorunem, warkoczy jak nie było tak nie było, a ja cierpliwością nie grzeszę. I tak długo wytrzymałam. Po kolejnym myciu Blanki włosów z Jej głową między również jej kolanami postanowiłam, że czas powiedzieć sobie dość. Jedyne na czym mi zależało, to żeby nie wyglądała jak ja za młodu czyli jak dorodne chłopię lub strzyżone na jeża dziecko po ataku pcheł (bądź wesz... wszów). Wszystko byleby wciąż wyglądała jak dziewczynka. Nie chciałam, żeby miała poczucie, że znów coś traci przez tego cholernego retta, dlatego zrobiłyśmy całe makeover szoł, postarałyśmy się o niezłą stylistkę fryzur, opowiedziałam Jej o przewadze krótkich włosów nad długimi itd i zrobiłyśmy to :) Co ja tu będę pisać, poniżej fotorelacja. 

czwartek, 18 sierpnia 2016

Pamiętniki z wakacji 2016' czyli (po)wakacyjny blues

My trzy
Postanowiłam, że tegoroczne wakacje odbędą się zgodnie z zasadą "jedz, módl się, kochaj", w totalnym skupieniu na sobie, dzieciakach, łapaniu chwili, kilogramów i jodu. Udało się tyle, że mamy z A. po dwa kilo na plusie, oczy jak krety, bo przez dwa tygodnie nie widziały prawie słońca i masę mniej lub bardziej dziwnych wspomnień. Jednak bez względu na wszystko - odpoczęliśmy. 
Nie potrafię nic w sobie dzisiaj poukładać, włącznie z czterema tonami prania, które czeka na mnie i radośnie popiskuje na podłodze w łazience, więc będzie w nielogicznie i niechronologicznie w podpunktach. Moje impresje z wakacji nad Bałtykiem 2016'.

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

By kwiat zakwitł...

Tu nie ma filozofii - trzeba o niego dbać. A więc podlewać, doglądać, obrywać suche listki, zapewnić maksymalnie optymalne warunki do życia. A potem jest nagroda - kwitnie. Z moim starszym dzieckiem jest dokładnie tak samo, bo nie oszukujmy się - ja Blanki nie wychowuję, ja o Nią dbam. A więc kocham, całuję, zapewniam, że jest dla mnie najważniejsza, karmię, doglądam, staram się, by Jej warunki życia były jak najlepsze. Jak się uda choć większość z tych wymagań spełnić wtedy jest nagroda. Kwitnie. Muszę tylko się o Nią troszczyć. I nie czekać na nic w zamian, mimo, że tego dostaję i tak całe tony. Nie wiem czy byłabym w stanie zrobić tyle dla kogokolwiek innego na świecie ale Jej uśmiech, spokojny sen, spojrzenie mówiące "Mama, ale fajnie..." jest warte każdego poświęcenia.