Sukienka której jakby nie było. I maleńka zdrowa dziewczynka, która była tylko przez chwilę... Pospiesznie przeleciała przez moje życie, by nagle zniknąć, na zawsze.
W swoje pierwsze urodziny była ubrana w przepiękną sukienkę, sukienka była Nią... W mojej pamięci stworzyły razem ten niezapomniany dzień.
Sukienka nie mogła żyć dalej, bo w chwili gdy zniknęła jej właścicielka, ona musiała również odejść do krainy wspomnień... Już nigdy nikt inny jej nie założy...
wtorek, 30 czerwca 2015
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Sprzężenie z absurdem
Naprawdę zaczynam wierzyć, że siedzi we mnie coś, co tego typu sytuacje przyciąga... Generalnie chodzi o Blanki odraczanie od obowiązku szkolnego, bo podstawówka już drugi rok wzywa w swe szeregi. I tak oto drugi rok z rzędu (nie, nie, po co było w zeszłym zrobić to na dwa lata) stawiamy się w por. psych. ped. na badanie. Tym razem śmiesznie zrobiło się z powodu Blanki oczu.piątek, 26 czerwca 2015
Eh...
Znowu to samo. Koniec roku szkolnego, B. skutecznie dobiła do końca swojego trzeciego sezonu w poprawczaku, dostała piękny prezent, dyplom, a ja - teczkę z Jej bazgrołami. I znów coś mi się tu w środku robi... Tak mnie dusi i jakoś gniecie... Matka jest dumna.Jakiego półobrotu wobec skurwy-retta (no w wakacje już nie muszę chyba dbać o piękno języka) trzeba użyć by namalować cztery krzywe kreski wie tylko Blanka. Ja trochę też.
wtorek, 23 czerwca 2015
Czarodziejski kubek CamoCup
Poniższy wpis nie jest sponsorowany przez nikogo i w żaden sposób nie zarabiam na tym blogu. Bo zarabiam na swojej niepełnosprawnej Córce przecież. Marny żarcik, marny. Ale wracając - kubek dostałam od Mamy po rett-fachu, która czytając o naszych perturbacjach z piciem-topieniem-niepiciem pomyślała "Może tym???". Cóż, ja od razu pomyślałam "A dzie tam" ale jak Ktoś daje szansę to moim obowiązkiem jest ją wykorzystać. I naprawdę nie żałuję.poniedziałek, 22 czerwca 2015
O depresji poniedziałkowej
Nic nie równa się stopniem przesraności z poniedziałkowym porankiem. Kac bez picia, zonk z każdej bramki, dupa, dupa, dupa. Depresja poniedziałkowa zasługuje na oficjalne odkrycie i własny ICD-10. Mogę nawet oddać swoje zwłoki do formaliny i zdobić jakiś instytut naukowy w roli "Pierwszy zdiagnozowany przypadek". Zaczyna się od zlokalizowania w głowie przepaści między błogim łykendem a brutalnym początkiem tygodnia. Organizm kiepsko się przestawia na tryb "kierat".
piątek, 19 czerwca 2015
Żyć by jeść
No nie odwrotnie przecież. W naszym małym świecie w sumie wszystko kręci się wokół jedzenia. B. od zawsze lubiła te sporty pomimo, że don rett-pedro utrudnił Jej je maksymalnie. W sumie niewiele w tym życiu nam i Jej przyjemności zostało, to dobrze można się chociaż nażreć. W przeciągu ostatnich paru lat zdobyłam tytuł karmiciela od zadań specjalnych, oberwałam milion razy jedzeniem między oczy, wylałam tony picia i tyleż samo łez... Karmienie Blanki nie jest łatwe ale skoro na razie ma słuszną wagę (19 kg) i nie zasuszyła się na rodzyna to uznaję, że można dalej wlec tą naszą kulinarną przygodą bez peg-a w tle.
czwartek, 18 czerwca 2015
A po tamtej stronie co? czyli "Nostalgia anioła"
Temat magluje mi się od czasu do czasu w głowie bo jest jednym z tych niejawnych a więc nieprzepracowanych... A. dostaje wysypki i autyzmu późnodziecięcego jak słyszy cokolwiek w kwestii umierania, z innymi też raczej nie bardzo pogadasz o tym przy kawie. Dlatego też czasem muszę sobie pogadać ze sobą. "Nostalgię anioła" polecił mi Ktoś, kto pewne rzeczy już wie, rozumie więcej, czuje inaczej. Wbrew temu czego się obawiałam ("Agato, nie oglądaj, dzieci potrzebują matki bo idą wakacje") ten kawałek amerykańskiego kina podziałał na mą duszę jak plaster...niedziela, 14 czerwca 2015
Masz wybór (?)
Rodzinna uroczystość, dzień kiedy możemy w końcu się spotkać wszyscy razem. Przynajmniej teoretycznie bo B. wstaje z gorączką dobijającą 39 kreski. I co teraz? Pseudo-dylemat. Dać buziaka w rozpalone czoło, odwrócić się na pięcie i pojechać samemu na cały tak naprawdę dzień? Nawet jakby to była jedna z opcji to nie ma Jej z kim zostawić na tak długo w sytuacji gdy jedynemu kołu ratunkowemu - mojej Mamie, siadają plecy. B. swoje naprawdę już waży. Nieciekawe wrażenie, że życie leci obok, rett, nie-rett - znów coś Ją wyklucza, wyklucza nas.piątek, 12 czerwca 2015
Pierwsze takie wakacje
Bo jest Mniejsza i całkiem inny wymiar smaku. Już moje i Blanki leżenie pod gruszą-buczkiem u Cioci nad morzem i delektowanie się wszystkim co statyczne raczej odpływa w siną dal. Mniejsza jest perpetum mobile i kazać jej siedzieć na tyłku to mniej więcej tak jak dać Większej do ręki pędzel i akwarele. Ale tym co wyróżnia to lato od innych to zmiany w samej Blance. Bo czas spieprza, widać to po dzieciach. I zmarszczkach na mojej facjacie. W tym roku nad morze zabiorę więc małego Smroda i całkiem już dużą panienkę Blankę. wtorek, 9 czerwca 2015
Takie trochę mieszane uczucia...
Poniższy wpis sponsoruje literka I jak moja Iwona. Obiecała dać mi lajka, no to piszę o czym dziś rano na łączach żeśmy żarliwie dyskutowały. Nasze miasto Ś. ma około 70 tysięcy mieszkańców i wyciepaną w kosmos szkołę specjalną. Funkiel nówka, dofinansowana, pozbawiona schodów i innych barier architektonicznych, będąca schronieniem dla lekko setki wyjątkowych osobników. Parę dni temu z okazji Dnia Godności Osób Niepełnosprawnych zorganizowano przemarsz przez nasze miasto. I wysypali się nagle przedstawiciele dodatkowego chromosomu, tacy na czterech kołach i na dwóch, różni, przeróżni.
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Mogę
Mogę, już mogę. Pozwalam sobie, udzielam dyspensy, rozgrzeszam szybciej niż niejeden proboszcz. Do ideału mi lata świetlne, do pomnika błogosławionej matki dziecka niepełnosprawnego też wcale nie bliżej. Mam w sobie kilka potworów, które czasem po prostu muszą wyleźć na światło dzienne.Wtedy płaczę, wrzeszczę (i w środku i na zewnątrz), wściekam się i nie godzę. Obnażam swoje najpaskudniejsze oblicze, przyznaję, że jestem słaba, mówię wszystkim i wszystkiemu "nie". Od mojej własnej broni obrywam ja sama najbardziej. Rozpacz niemocy przybiera najjaskrawsze kolory. Ściana "nie możesz tego zmienić".
środa, 3 czerwca 2015
Nie ścigaj się
Bo przegrasz. I to nie dlatego, że jestem lepsza, tylko dlatego, że sama strzelasz sobie w kolano zgłaszając się do wyścigu o miano "matki roku/dekady/tysiąclecia". Przegrasz bo samo to, że chcesz startować czyni Cię przegraną. Dla kogo biegniesz? Dla swojego dziecka na pewno nie, bo Ono zna tylko jedną Mamę, do której odnosi wszystko i która z zasady jest najlepsza, najpiękniejsza, najkochańsza i naj naj. Ładujesz się w ten wyścig, żeby coś udowodnić innym. Żeby pokazać, że możesz, umiesz, chcesz więcej, lepiej, bardziej. Tylko po co?poniedziałek, 1 czerwca 2015
Traktor nasz - opinia subiektywna
Uuuu, prawie jak Top Gear. No to testujemy! Ursusem jeździmy ponad miesiąc, więc myślę, że wszelkie podstawowe wady już wyszły, zalety również i możemy poczynić małe podsumowanko. Zaraz mu wszystko wypunktuję, ale zacznę od tego, że nazwa nie jest zdaje się przypadkowa - Ursus to solidna (przynajmniej w miarę) polska robota, stabilna, toporna, bez ekscesów i zbędnej finezji. Dupy nie urywa i kolorowe pióra z niej nie wystają, ale tak prosto mówiąc - Ursus to dobry wóz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
