środa, 31 maja 2017

Jakich pytań nie zadawać matce dziecka npspr, tzn w sumie mi.

Nie mam humoru. Mam zły dzień. Mam muchy w nosie i focha na cały świat. Dlatego poniżej lista pytań, które padają setki razy i na które ja, zmęczona rettem matka, nie mam już chęci ani siły ani plastikowego uśmiechu by odpowiadać.
1. Czy ona poznaje mamę, tatę, kogośtam?
Tak, Ona poznaje WSZYSTKICH KTÓRYCH ZNA. Mnie zna od urodzenia a nawet 9 miesięcy dłużej więc zakładam, że znamy się jak łyse konie. Ojca też zdaje się kojarzy, bo nawet jak go nie ma cały dzień to z nim zazwyczaj śpi i musi wiedzieć kogo regularnie przez sen kopie. Zresztą, na Boga. Nie wiem jak bardzo upośledzone (brrr br br) musiałoby być dziecko żeby nie rozróżnić własnej matki od reszty świata. Nawet jakby nie widziało i nie słyszało to na bank pozna Ją nawet węchem, dotykiem, sercem, nie wiem. Matka to matka, amen.

poniedziałek, 22 maja 2017

Macierzyństwo - bilans zysków i strat

Dlaczego taki temat? Trochę bo zaraz Dzień Matki (jestem, specjalizacja podwójna: rett i bunt dwa- i trzylatka), Dzień Dziecka (też jestem, jedyną córką, pewnie nie do końca idealną) oraz dlatego, że jak coś napiszę, to łatwiej mi według tego postępować. I nie przestać wierzyć, że wiem co robię i robię słusznie. 
Decydujemy się na bycie matką (czasem los decyduje za nas) i na tym się w zasadzie kończy cała przewidywalność. Im mniej miałyśmy oczekiwań tym lepiej, bo mniej rozczarowań i frustracji nam grozi. Jak ma się wbite w głowę, że będzie jak w reklamie; ładnie, mleko-płynąco i puchato to zgubienie różowych okularów może nas kosztować zdrowie psychiczne albo i życie. Najważniejsze, żeby potem mimo wszystko wstać i spojrzeć na sytuację innym okiem - okiem, które nie oczekuje konkretnych rozwiązań tylko wskakuje do tej rzeki i daje się ponieść. Właśnie tak robię. 
Miało być trochę inaczej; stado dzieci, równo wystrzyżony trawnik i pies oraz dom jak z beverly hills, no a wyszło jak wyszło. Mam retta, idealną córkę nr 1 i idealną córkę nr 2 i całkiem niegłupie życie, mimo wszystko. I kropka. Żadna z nich mnie w niczym nie rozczarowała i nigdy nie rozczaruje, rozczarować może los ale nie dzieci. A jak mimo tych górnolotnych założeń jest inaczej to jako matki jesteśmy w dupie... Bo to wszystko nie jest wcale ani łatwe ani skazane na sukces.

wtorek, 16 maja 2017

A nocą gdy nie śpię...

W dzień jestem w stanie oszukiwać się całkiem skutecznie. W nocy już nie. Napady Blanki wróciły, głowa zaakceptowała prawdopodobnie nowy niemiecki syrop na tyle, by powrócić na swoje elektryczne tory. Jeszcze parę dni temu wierzyłam, że to chwilowe, że pogoda, że coś. Ale prawda jest taka, że epi-piekło znów stoi przed nami otworem... Siedziałam wczoraj po kilku napadach nad Nią przez pół nocy, drugie pół nie mogłam zmrużyć oka. Jak zwykle.

niedziela, 7 maja 2017

Gdzie jest granica intymności?

W McDonaldzie. A, że ja jestem beton w myśleniu o pewnych kwestiach, to zajęło mi chyba z 8 lat, żeby zrozumieć, że Blanka w miejscach publicznych nie je. Po prostu. Nie i kropka.
Ojciec myśli i mówi tak - nakarmię Ją w samochodzie/ w wózku / gdzieś gdzie ludzkie oko nie sięga a potem idziemy jeść a Ona siedzi i patrzy.

czwartek, 4 maja 2017

Jak?! MORZE tak!!!

Trochę się u nas działo, może nawet trochę za dużo, więc nie pisałam, bo ciężko mi było nawet usiąść na dupie i ogarnąć myśli. A, że nawet moja rodzona mami dopytuje, czy ja ten blog już zamknęłam na kłódkę to jestem. Jeszcze z piachem w trampkach, wiatrem we włosach i nowymi siłami - prosto znad morza! Udało się, mimo, że jedna kaszlała, druga smarkała i wszystko jakby się sprzysięgło, żebyśmy nie wyjechali. Ale przechytrzyliśmy przeznaczenie, i to w wielkim stylu, bo przechytrzyliśmy też pogodę! Pięć dni z jednym popołudniowym deszczem, piękne wiosenne słońce, zapach morskiego wiatru, pogodowy błogostan. Za te wszystkie lipce z opadami z całego roku i te sierpnie z zimowymi kurtkami. Haha! Brawo my :D