U nas cały czas napadowo i w zawieszeniu, do wizyty u neuro tydzień i mam totalnie dość tematów napadowych, elektrycznych i drgawkowych. Jak tylko doktorka coś wymyśli to uprzejmie doniosę, ale dziś o pewnej równie uprzejmej Pani, która jakiś czas temu walnęła ot tak "Ty się tak nie musisz z tą niepełnosprawnością [córki starszej] obnosić". Trochę zatkało. I są tylko dwa wyjścia. Albo zupełnie świadomie i z premedytacją epatuje tym rettem na prawo i lewo albo - co gorsza, nawet nie wiem, że to robię, próbując żyć normalnie mimo wszystko. Musiałam uruchomić jakiś proces myślowy, bo takich słów się łatwo nie od-słyszy.
