niedziela, 12 stycznia 2014

Tylko spokój może nas uratować...

Nie, że ja! No gdzie, spokój i ja?! No gdzie... Właśnie rozmawialiśmy z mężem o tym kto w całym tym naszym stadzie jest najdojrzalszy i z największą pokorą znosi sytuację. Oczywiście, że ta najmłodsza. 
Od listopada choroba obchodzi się z Blanką bardzo ostro (a równia pochyła trwa tak naprawdę od końca wakacji). Setki  napadów padaczki spowodowały, że papucie do chodzenia pokryły się warstwą kurzu bo od kilku miesięcy stoją w zasadzie nieużywane... Mała nie jest w stanie już nawet stać sama, podczas gdy w czerwcu jeszcze śmigała po chałupie jak przeciąg. Coraz bardziej drży, dyszy jak szalona...
Widać, że coraz trudniej się jej żyje. My, pomimo, że boli najbardziej na świecie, musimy stan rzeczy akceptować. A dzięki Blance przychodzi nam to łatwiej...  Mówiłam dziś mojej Gosi, że te nasze Anioły mają nadludzkie siły. Znoszą wszystko nie dość, że tak dzielnie to jeszcze nie zapominają jak się uśmiechać. Wiem na pewno, że Blanka nigdy tej akurat umiejętności nie straci. 
Wczoraj zaliczyliśmy około godzinne wymioty, bo Mała czegoś nie pogryzła i usiadło na żołądku. Szarpało niemożliwie, męczyło, nie dawało zasnąć, a ona co? Spokojnie czekała aż przejdzie. Bez histerii, płaczu, żadnych tego typu akcji. Ciąg dalszy był w nocy i dziś, bo leki na padaczkę z brzuszka uciekły, więc i ataków było sporo. Blanka po prostu je przetrwała...
Czasem próbuję sobie wyobrazić jak może czuć się człowiek będąc w ciele mojego dziecka. Przecież ataki, nawet jeżeli nie bolą, to całkowicie dezorientują, dają uczucie rozbicia, oszołomienia, osłabienie... I tak kilkanaście razy na dobę. Dodatkowo te cholerne drżenia i lęki. Utracona zdolność chodzenia... Ona to wszystko rozumie, wie co się dzieje i co? Nic... Żyje najpiękniej jak można w tych warunkach. Jest słodką małą dziewczynką, której nie da się nie kochać. Coraz mniej się szarpie, coraz więcej akceptuje. Czy ja bym tak umiała? Nie, na pewno nie. I dlatego jak czasem wstaję i myślę, że mam już dość, to zawsze sobie przypominam jak bardzo dość może mieć ona. A mimo tego wciąż walczy! I to ze spokojem i pokorą, które są naprawdę godne podziwu.

                                                                                                 A.

Grafika pochodzi ze strony: www.strefatajemnic.onet.pl

2 komentarze:

  1. Witaj ! Czytając Twoje wpisy widzę jak wspaniali jesteście, a Blanka to prawdziwy Skarb na tej ziemi. Też czasami zastanawiam się kto jest silniejszy w codziennych zmaganiach, czy my widzowie tego spektaklu potwora który zabrał możliwość normalnego funkcjonowania Naszych Aniołków, czy właśnie te dzielne Aniołki które biorą czynny udział w tym spektaklu ?! Jednak myślę że obie strony są silne, i wierzę że wspólnymi siłami chociaż na chwilę pokonamy tego potwora. Nasza Mała nie ma aż takich objawów jak Blanka dlatego jeszcze bardziej podziwiam Was w zmaganiach ! Pozdrawiam i życzę jeszcze więcej siły ! Walczcie bo macie dla kogo ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło czytać takie pochlebstwa :))) Ale my wobec Blanki to jesteśmy chyba jednak małe robale... Ale w sumie, człek jak karaluch, do wszystkiego się dostosuje jak trzeba, i może tylko w tym jest ta nasza siła :)
      Zdrówka Wam jak najwięcej, przewagi zwycięstw nad reciskiem nad porażkami i uśmiechu!!! Mój duch jest z Wami :)

      Usuń