czwartek, 20 lutego 2014

"Będzie dobrze!"

Wiem, że się narażę poniższym wpisem, ale cóż, ktoś musi. Biorę na klatę. Nie piję tu do nikogo konkretnego, chodzi o jakiś model zachowań, który nie jest obcy żadnej osobie, powiedzmy - dotkniętej przez los. Chodzi o "będzie dobrze!"...
"Będzie dobrze" ma swoje zależne od okoliczności odmiany; może być na przykład "Niedługo znajdziemy lek na retta", "Ona wyzdrowieje", "Będzie lepiej", "Trzeba mieć nadzieję" albo "Się ułoży". Może to naturalne i ludzkie, że chce się w taki sposób kogoś pocieszyć, ale mnie na przykład się tylko wkurzy. Dlaczego?
Bo to całkowite zaprzeczanie rzeczywistości i wciąganie mnie w gierkę "udajemy, że nie jest tak strasznie jak jest więc wcale tak strasznie nie jest". Pewnie większość "będzie-dobrujących" nie ma na celu robienia przykrości i krzywdy, ale jednak wykazują najzwyklejszą w świecie ignorancję. Bo przecież ludzie mający realny problem (np retta u ukochanego dziecka) zazwyczaj nie udają ani nie malują sytuacji w najczarniejszych barwach tylko po to, żeby... No właśnie, żeby co? Wzbudzić litość, zainteresowanie?! Błagam... Mówi się jak jest. Że wcale niekoniecznie będzie dobrze. I że z dnia na dzień nie zbliżamy się do uzdrowienia tylko raczej w tę drugą stronę. No chyba, że bycie dobrze rozumiemy jako to, że któregoś dnia obudzę się a mojego Dziecka już przy mnie nie będzie więc będzie wolne od rettowej męki...
Przysięgam, szlag mnie czasami trafia i coś w środku mnie wrzeszczy jak opętane "Nie!!! Nie będzie dobrze! Za rok nie pójdę do apteki z receptą po lek na retta! Tylko pozwólcie mi nie udawać, że będzie super..." Może to jakiś mój wrodzony realizm (może pesymizm nawet) ale zawsze mi było w życiu łatwiej jak sprawy były postawione jasno, czarno na białym. Była określona jakaś...hm..."dupa", czyli sprecyzowane tło akcji i tylko dzięki temu można było tą akcję podejmować. Dopiero gdy wiadomo jak jest naprawdę można zacząć działać. Gorzej jak się zamyka w jakiejś wyimaginowanej rzeczywistości, w której już za chwileczkę, już za momencik nastąpi wielkie i spektakularne zwycięstwo nad losem... Wtedy, "dzięki" tym uprzejmym wpychającym nas w te zupełnie nierealne ramy, tracimy całkowicie wolę walki... Skoro nie mamy określonej sytuacji, przeciwnika, okoliczności - to jak i z czym mamy walczyć? Nie wiem, może mam tak tylko ja... Ale wolę jak ktoś zamiast "Trzeba mieć nadzieję" albo "Będzie dobrze / Musi być dobrze" powie "Jestem obok", "Wiesz gdzie mnie szukać" albo po prostu pozwoli się najzwyczajniej w świecie wyryczeć.

                                                                                                    A.

Grafika pochodzi ze strony: www.martynakamila.blox

9 komentarzy:

  1. Ja na hasło "będzie dobrze" dostawałam wysypki, uczulenia i miałam ochotę popełnić morderstwo. W sumie popełnione by było w afekcie.... Doskonale Cie rozumiem. Mówiłam moim rozmówcom wprost - nie mów tak do mnie, juz nigdy nie będzie dobrze... Jakkolwiek, kiedykolwiek sie to skończy....
    Kasia i Tomcio

    OdpowiedzUsuń
  2. Ps. O nowym poście dowiedziałam sie od mojej niezastąpiońej D. Napisała SMS-a: nowy wpis. Będzie dobrze. A ze ostatnio ryczalam jej do słuchawki to myślałam, ze hasło jest skierowane do mnie.... W pierwszej chwili- pomyślałam, ze ja pogięło..... Kochana D. - wiem, ze przeczytasz ten komentarz- proszę o wybaczenie....;)
    Kasia i Tomcio

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobrze to napisałaś,nie potrafiłabym lepiej tego ująć.Szkoda,że wokół nas jest tak mało ludzi,którzy to rozumieją.Którzy zamiast mówić po prostu są...

    OdpowiedzUsuń
  4. A może "będzie dobrze" oznacza nie to, że stanie się cud, ale to, że dacie radę? Że w trudnych chwilach znajdziecie powód do uśmiechu? Nawet to, że może nie zdążą z lekiem dla naszych córek na czas nie znaczy, że w tym czasie, jaki jest nam razem dany, nie będzie dobrze :) A że będzie też źle - takie życie. Nikt nie ma kolorowo. My się śmiejemy, że nasze życie jest usRane różami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest jak piszesz Anoni Mamo Gogle, ja w tym tekście trochę przerysowałam, żeby pokazać pewną prawidłowość. Ale jak najbardziej się z Tobą zgadzam, bo w gruncie rzeczy jestem szczęśliwa, nauczyłam się ogromnie dużo, w tym cieszenia z dupereli. Mogę śmiało powiedzieć, że pomimo paskudztwa tej sytuacji jakoś żyjemy i właśnie umiemy wciąż się uśmiechać! Buzi dla Was :* i trzymajcie tak dalej!!! :)

      Usuń
  5. Nie powiem, bardzo pociesza fakt, że nie jestem sama :) Fajnie, że ktoś czuje podobnie. Dziękuję Wam! A wszystkim, którzy już z odruchu mówią to co w tytule, tylko proszę - bądźcie... Otwórzcie oczy i serca, a wtedy nawet nie będzie trzeba nic mówić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam to hasło jak prześladowało mnie od momentu kiedy dowiedzieliśmy się że nasza córeczka jest chora. Podczas czteromiesięcznego pobytu w GCZD pojawiały się dwa bieguny, z jednej strony lekarze, którzy dawali do zrozumienia że mamy przesrane, a z drugiej wszystkie te telefoniczne rozmowy z bliskimi z znajomymi zawsze kończące się stwierdzeniem ,,będzie d...-musi być", na samą myśl ryczeć mi się chce...i tak też wtedy było, pamiętasz Kasiu te wylane łezki po każdej tak zakończonej rozmowie? Pomimo tego że minęły dwa lata to wcale jakoś nie jest dobrze... Nie wiem co ta fraza ma w sobie takiego że działa na mnie jak płachta na byka.
    Przy okazji tego postu zastanowiłam się kiedy ostatni raz to słyszałam i muszę przyznać że nie wiem..., ach jak ten czas szybko leci.
    D:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Agata, jesteście cudowni.Bo co to znaczy dobrze?dobrze jest to, że jestescie razem, że się kochacie,że jakoś dajecie radę,że ogarniacie ilość kłopotów,że nie straciliście radości
    życia, że dajecie z siebie wszystko walcząc, że są ludzie, którzy Wam pomagają - to jest więcej niż dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety żyjemy w świecie, w którym nie daje się innym empatii, tylko się Ew.probuje współczuć lub pocieszyć. To ma być takie niby pocieszenie... ja zawsze wole "jakoś to będzie" :) przynajmniej prawda :)

    OdpowiedzUsuń