wtorek, 18 lutego 2014

O recim wrzasku

Godzina 8.00. Mamy za sobą jedną z tych nocy, po których kawa wypada z ręki a podłogi pod nogami są dwie. Jednym słowem matrix - do około 1 spanie, potem - wrzask, spanie, jęk, drzemka, wrzask, płacz... Teraz ten kto narobił największej zadymy - odsypia. A matka celuje kawą w dziób...
Wrzask (płacz, krzyk, jęk i inne zirytowane wokalizacje) towarzyszył nam od początku choroby. Tak naprawdę był pierwszą oznaką, że będzie się działo coś złego, bo Blanka z całkiem spokojnego roczniaka w kilka tygodni przeistoczyła się w najbardziej chyba rozdartą bestię w mieście. 
Wydawało mi się wtedy, że to taki etap. Osiągnęła pewien wiek więc bardzo stanowczo pokazuje, że ma swoje zdanie. Szybko jednak zaczęłam upatrywać w tym czegoś nienaturalnego, bo Mała potrafiła ryczeć przez 4-5 godzin non stop, po czym padała bez głosu cała zapuchnięta, by po godzinie zacząć akcję na nowo. Apogeum jej krzyku przypadło na 2-3 rok życia, kiedy płakała calusieńkie noce (z 2-3 godzinnymi przerwami na sen) i większość dni. Pamiętam, że wtedy przyszłość naszej rodziny tak naprawdę wisiała na włosku. I ja i A. po roku takiego czegoś byliśmy o 3 nad ranem skłonni zabić o jedną zasraną godzinę ciszy... Po około 4 urodzinach Mała się w dużej mierze zaczęła wyciszać, jednak dalej ma kilkudniowe epizody nocnego krzyku. W dzień również jej się to zdarza. Dziś to już 4 noc z kolei kiedy budzi nas znów rozdartym płaczem...
Dużo czasu poświęciłam na szukanie informacji od czego to jest i jak można zaradzić, jednak bez sukcesu. Z blogów rettMatek wynika, że jak wrzask to boli i trzeba tłuc no-spy, ibumy itd. Mimo, że nie jestem taka prędka do trucia wszystkiego lekami, to wielokrotnie próbowałam - z naprawdę mizernym albo żadnym skutkiem. Leki uspokajające powodują u Małej stan otępienia, co wkurza ją tak, że ryczy, tyle że półprzytomna. Gdzieś kiedyś czytałam coś w stylu "Nigdy nie zakładaj, że ona płacze bo ma retta". Hm... No tak, niby logiczne, że ktoś płacze i wrzeszczy bo mu coś dolega. Fizycznie, psychicznie, emocjonalnie. Płacze bo coś się dzieje, albo dlatego, że nie dzieje się nic. Płacze bo się boi, nie rozumie, nie może się wyrazić, chwycić, ugryźć, spać... czyli płacze bo ma retta.
Jedno jest pewne - wrzaski, płacze, lęki, krzyki itd są już w nasze życie wpisane. Jednak każda matka, ojciec ma swoją ograniczoną wytrzymałość i oprócz bycia maszyną wielofunkcyjną do zaspokajania potrzeb, jest człowiekiem, który musi spać, jeść i robić parę innych rzeczy żeby móc dziecku te potrzeby zapewniać... Przysięgam, dziś o 3 nad ranem byłam bliska zabrania kołdry i pójścia na strych albo do samochodu, byleby tylko nie słyszeć...

                                                                                                      A.
Grafika pochodzi ze strony: www.picstopin.com

5 komentarzy:

  1. U nas ostatnio dziwne zachowania (bo u nas to nie wrzask tylko panika, trzęsiawka, itp) powodowane bywają refluksem. Może u Was też? Zwłaszcza, że to zazwyczaj w nocy, a w pozycji leżącej refluks doskwiera najbardziej. Zorientowałam sie dopiero, jak z desperacji podałam gastrotuss baby w ciemno. Zadziałał i to nie raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może... W sumie te wszystkie dolegliwości żołądkowe wydawało mi się, że za nami, ale... A gastrotuss i te inne leki na reflux nie upośledzają wchłaniania leków? Coś tak słyszałam, ale spróbuję :) Dzięki!

      Usuń
  2. Chociaż nasz Filip nie ma żadnej zdiagnozowanej choroby, po za tym, że jest obserwowany w kierunku możliwego rozwoju ADHD, wiem doskonale co to znaczy wielogodzinny płacz... 40 godzin z rzędu bez spania? A proszę bardzo. Płacz do wymiotów z tzw. zanoszenia? Czemu nie... Człowiek gubi rozum, siebie i kontakt z rzeczywistością... Pomijam spojrzenia sąsiadów, którzy nasłuchują wrzasków przez trzy noce z kolei, z słuchawką telefonu w ręce i dylematem "dzwonić do opieki społecznej czy nie?" Marzenia o wypadzie do ekskluzywnego SPA? O wypoczynku pod palmami w Cannes? Phi... Dajcie, ku**a, poduszkę i 13 minut ciszy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Gastrolog twierdzi, że nie, ale dla pewności robię ze 2h odstępu. Zawsze warto spróbować, ja już się staram nie myśleć że pcham dziecku kolejną "chemię", jak widzę, że cierpi okrutnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też daje nolpaze..razem z lekami. reszta na mailu.

    OdpowiedzUsuń