czwartek, 4 grudnia 2014

Bez jaj i przegrana

Nie, że nowa cud-miód-dieta. Nie, że mało śmiesznie. Nie. Ja bez jaj. Ja...
Wraz z całkiem żwawym procesem rozwoju retta w ciele mojego dziecka, następuje powolny rozpad moich cohones. Widzę to i czuję... Zmieniam się; coraz mniej we mnie woli walki, twórczego buntu i buty a coraz więcej... chciałabym napisać - pokory, ale to zdecydowanie bardziej smutna zgoda na to co się dzieje... 
Pomału staję się matką dorosłego, bardzo chorego dziecka. Stopniowo przechodzę już tą metamorfozę; warunki są spełnione - dziecko dorośleje (jakby nie było - wczoraj była niemowlakiem, dziś szykuje się do wymiany zębów mlecznych a jutro będę aplikować jej na pierwszy wąs pod pachą fafkulce...), rett postępuje z prędkością niemalże światła, a ja - nie robię się przecież coraz młodsza. Ani nie mam więcej siły. Niestety...
W efekcie tego wszystkiego - nie będę już latać w piżamie po płotach z voodoo-rettem w ręce i środkiem łatwopalnym... Nie napiszę kolejnej ody na jego wątpliwą cześć ani nie pomogę żadnej nowo-przyjętej do rett-grona matce... Dlaczego? Bo na tym etapie cholernie boję się retta i tego co robi z moim dzieckiem. Bo coraz częściej czuję, że to on a nie ja dyktuje wszystkie warunki... 
Coraz rzadziej walczę, coraz częściej staram się po prostu przetrwać. Patrzę na to małe ciało powalone dziś znów przez kolejny wybryk retta i tylko chce mi się płakać.

                                                                                              A.

Grafika pochodzi ze strony: www.coolchaser.com

6 komentarzy:

  1. Gdyby rett pozwolił B. przemówić, powiedziała by: "Nie wierzycie w istnienie superbohaterów? To znaczy, że jeszcze nie poznaliście mojej mamy..." ;-)
    Bądź dla siebie łaskawsza.
    A.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znajdż w sobie troszkę egoizmu, masz do tego prawo : paznokcie, włosy, zainteresowania co tam chcesz. Rett kiedyś odejdzie..... Mój odszedł... został ANIOŁ w niebie....brakuje ...choć fizycznie brak zmęczenia.... jest zmęczenie nieobecnością retta.. a właściwie MArty ... ..ucałuj małą ... Beata Leśniak MAma MArty, której nie ma......... i mama Agnieszki, która jest...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez wymiekłam kiedys- juz dawno temu w zasadzie...Sił brak by ciagle gonic gonic gonic, a tu niestety sensu brak, efektow niet...Nerw wisi ciagle napiety i gotowy- male cos zaledwie sie wydarzy i czlowiek od razu twarz ma brzydką w lustrze, slowa paskudne wybiegaja z gęby... Ze złosci łzy suną, z żalu łzy suną....smutno, smutno , smutno ....reset! i od nowa:) Energia wraca, chec na prosty spacer i zabawę wraca:) Bajka razem przeczytana:) Lżej -az do następnego dołka...i od nowa:) Droga Rett Mammo - posmuc sie trochę, ryknij se łzami, poczuj bezsens, przezyj żal i smutek, brak kontroli nad rettem, brak kontroli nad zyciem...Wypusc gluty nosem, nakap se na gacie, resztę wetrzyj w rękaw...Cieżko jest -nie oszukujmy sie. Ja też sie boję, kazdy by sie bał na naszym miejscu. Namawiam do nie bycia 'superbohaterem'. Mysle ze dobrze sily rozłozyć trzeba, jak pisze Beatka Leśniak- zadbać o swoje potrzeby, regenerować sie mozliwie najczesciej, byc blisko naszych dzieci ale i czasami dystansowac sie by nie oszaleć. Sciskam bardzo mocno, przesyłam dobra energię dla Ciebie i Beatki:)) Łacisława- Dagmara KN

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie rett tj definitywne zderzenie ze ścianą. Całe lata walczylam. Spacer w parku nie byl spacerem tylko ćwiczeniem chodzenia po murku krawężniku i czym sie dało. Nawet siedzenie na nocniku jak byla mała bylo zagospodarowane czytaniem ksiazeczek. Udowadnianie sobie i światu ze chwyta układanki. Bez przesady to piszę ale kilkaset godz ukladania za nami. I co? I wielki g. .. przyszły napady i wszystko zabrały. Beznadzieja po prostu.
    Brak mi łez. Nie można się położyć i nie wstać. Bo trzeba dawać leki pilnowac zmieniać pieluchy uśmiechać sie i śpiewać, i maly czlowiek jest więc dualna rzeczywistośc. Ale cześć mnie umiera każdego dnia. Gdy widzę te smutne oczy. Do mnie skierowane nieme pytanie, prośba?
    a taką piekna córkę urodziłam. ...

    OdpowiedzUsuń
  5. podziwiam wszystkie mamy za SIŁĘ...
    mnie los doświadczył...strasznie ..tylko w inny sposób...i nie wiem ile jeszcze mam siły żeby trwać.
    ale muszę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziekuje Wam Kobiety :* zbieram sie, zbieram, skladam i naprawiam :)

    OdpowiedzUsuń