Taki oto artykuł: http://natemat.pl/125127,mniej-znane-choroby-zespol-stresu-opiekuna. Chętnie poczytałam, podumałam, pokiwałam główką na znak aprobaty i poszłam dalej walczyć ze swoim stresem opiekuna próbując na przykład wcisnąć do małej paszczki obiad. Który wylądował mi szybko na okularach. I na ścianie. Ale chill out & no stress. Same złote myśli. No bo ów stres może rzeczywiście prowadzić do depresji (o zgrozo!), a nawet do uzależnień (o jeszcze większa zgrozo!) albo i samobójstwa, dzieciobójstwa czy jeszcze jakiegoś innego -bójstwa. Diagnoza jest? Jest. Kiepsko jest? Jest, bo autor artykułu sam wylicza; brak życia towarzyskiego, zawodowego, wsparcia, ograniczona komunikacja z podopiecznym itd. Mam jeszcze parę pomniejszych - napięcie spowodowane ciągłym zagrożeniem życia "Podopiecznego", permanentne niewyspanie, schody, schody i jeszcze więcej schodów, bóle pleców, paluszka i główki, zmęczenie własnym zmęczeniem, coraz mniejsza ilość kolejnych ścian do rozbicia z bańki, obezwładniająca odległość od Biedronki, brak dodatkowych 4 kończyn górnych i wiele wiele innych dupereli. Ale do czego ja pokrętnie zmierzam (sama nie mam pewności, bo całą noc ślęczałam nad bez-dechową B., orkanie Aleksandro - fenks!)... Ano chyba do genialnie prostego i oczywistego rozwiązania problemu, czyli części "Jak sobie radzić ze stresem opiekuna"! I wszystko jak bum cyk cyk się zgadza - nie można siedzieć samemu całymi dniami z podopiecznym, trzeba do ludzi wyleźć z nory, znaleźć czas na aktywność fizyczną (haha!!! zapuściłam się z moją niechodząco-pląsającą "Podopieczną", fakt, zero ruchu), grupy wsparcia, kawki z psiapsiółami itd. Tylko ja się pytam - a co wtedy jak "Podopiecznego" nie ma z kim zostawić?! Ja mam (w zasadzie - miewam, zależy od gili i innych rett-czynników) ten komfort, że mogę mojego "Podopiecznego" wypchnąć na 4-5 godzin do poprawczaka, ale niektórzy nie mają już tak różowo. Mam też A. i Mami, co w stresie tym współistnieją (tyle, że nie każdy swojego A. i Mami posiada). Albo co jak się nie ma kiedy iść te tipsy odlewać w tipsiarni lub gdy się, tak całkiem absurdalnie - nie ma na to kasy? Albo czasu? Albo i tego i tego? To wtedy co? Ano wtedy to pozostaje rzucić bluzgiem pod nosem w stronę lub nie "Podopiecznego", skumulować w sobie ten cały stres i ku chwale wsparcia systemowego naszego pięknego kraju nad Wisłą - otworzyć kolejną flaszkę wina z Biedronki.
A.
Grafika pochodzi ze strony: hurija-i-jej-swiat.blogspot.com
A te wszystkie mundre artykuły piszą ci, co o danym temacie g...o wiedzą. Specjaliści, znaczy. U nas też dzisiaj jazda, wytrzymać stres pomaga tylko świadomość, że wy i inne mateczki gdzieś tam jesteście i jakoś dajecie radę. To ja też muszę ;)
OdpowiedzUsuńA co jeśli się karmi małego człowieka i flaszki obalić nie można. ..;-)
OdpowiedzUsuńnawet biedronka nie pomoże.
Juz abstrahując że abstynencja od 15lat... wiem wiem to pewnie akurat bledna decyzja w moim przypadku! ;-))))
No właśnie kwestie finansowe są chyba mocno kluczowe.
OdpowiedzUsuńOstatnio w osrodku gdzie gwiazda czasem miedzy napadami łaskawie wpada na piłce poskakac mialam ciekawą wymiane zdan. Zaczęło sie od.mocno wyczuwalnego zapachu moczu płynącego z wózków. Konkluzja że ok trzy czwarte dzieci jest od samotnych matek ktore nie maja siły umyc tych dzieci same... nie maja żadnej pomocy i żyją tylko z zasilku. Do pracy nie ma jak iść większość.
Entliczek petliczek na kogo bec.
Jestes matka niepełnosprawnego dziecka. Witaj w podziemnym kręgu stresu i ...prawdopodobnie biedy.
Ale wiecie, co jest najgorsze? Świadomość, że ta sytuacja się nie polepszy, a może się tylko pogorszyć! W przypadku matki z małym dzieckiem wiadomo, że ono w końcu wyrośnie, zacznie normalnie przesypiać noce, pójdzie do przedszkola itd. W przypadku dziecka niepełnosprawnego zazwyczaj jest tylko gorzej - dziecko robi się coraz cięższe, większe, często choroba postępuje...a człowiek nie młodnieje...
OdpowiedzUsuńOni maja racje.
OdpowiedzUsuńNaparwde powinnysmy odpoczywac. Dbac o kręgosłup. Spędzać czas, o ile ktos ma, z mezami.
tylko nie ma jak. Zupełnie.
Wiec jak slysze powinnas to tamto to dostaje histerii. Dbanie o siebie jest juz w mojej glowie takim samym męczącym obowiazkiem jak sprzątanie zmywanie pranie. Nie mowiac o pileuchach etc.
jak slysze musisz powinnas dostaje szału