Trzy doby napadów z bezdechami, samych bezdechów, drgawek i generalnie - pustoszenia naszego świata przez retta i co? Niedotlenienie tej klasy robi swoje a na efekty nie trzeba długo czekać... B. ledwo siedzi, głowa znów wisi na lewy bok, o jedzeniu nie bardzo jest w ogóle mowa, uśmiech - towar mocno reglamentowany. Ja się czuję jakby mnie porządnie ktoś skopał, A. podobnie, Mniejsze marudne. Dzięki dupo-recie, jesteś jednak zajebisty (w najgorszym tego słowa znaczeniu)...Wiedziałam, że stajemy do nierównej walki z mocno nieprzewidywalnym przeciwnikiem. My dwa kroki do przodu a on nas jeb na orbitę i znów jesteśmy pięć kilometrów do tyłu. Z takim cholernym trudem przychodzi Blance osiągnięcie czegokolwiek (choćby to trzymanie główki, co ma nie tylko estetyczne znaczenie, bo ładnemu nawet ze zwisającą głową ładnie, ale choćby w kwestiach karmienia jest kluczowe)... Pracujemy na jakikolwiek sukces (ba! sukcesik) tygodniami, godzinami, dniami; na rehu, w domu, w przedszkolu, w pocie czoła, podlewając krwią, łzami i innymi płynami ustrojowymi. Nagle przychodzą takie dni jak ostatnio i tracimy wszystko. Dwa i połowa i liczę od nowa.
Widzę w jej oczach jak okropnie Ją to frustruje. Siedzi (a w zasadzie wisi) w wózku i tak smutno poddaje się tej cholernej niemocy. Próbuje podnieść głowę, a nie ma siły, jest tak bardzo zmęczona. My też, cała czwórka. A ja dodatkowo walczę ze strachem... Bo muszę Ją oddać do poprawczaka, nie mogę wisieć na Niej 24/7. Gryzę pazury po łokcie, sprawdzam, chodzę, dzwonię...
Pomimo, że z ranami, jakby nas przejechało pendolino i z wiszącą głową (prawie jak miś Uszatek, ze zwichniętym uszkiem, hehe) ale na tarczy. Znów dupka przechytrzyliśmy. Gejm on.
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.panoramio.com
Nie znam Cie osobiście, ale jako czytelniczka bloga czuję, że masz w sobie taką siłę, że nie poddasz się nigdy.
OdpowiedzUsuńNo nie ma wyjścia :) A siła moja wątpliwa szczerze mówiąc.
UsuńAch, skromniutka! Agata koksuje z Burneiką. Stąd ta siła. I bicki ;D I zjada rano pręgę wołową. Z pieprzem, ale na surowo. Moja Agata ma siłę, bo napędza ją ogromna miłość do Blanki. Serio, jest niebywała. I choć walka nierówna, to wstaje, otrzepuje ramiona w filmowym geście i pruje do przodu. Na mieście ma ksywę "Taran". To też serio :D Uwielbiam!!!!!!!
UsuńBoszzzz, bez Ciebie wariatko ni ma zycia :D
UsuńTo ja przesyłam wiadro siły dla Blanki - dziewczyno jesteś wspaniała!!! I masz wspaniałą rodzinę!!!
OdpowiedzUsuńDziekujemy!!!
Usuń