niedziela, 15 lutego 2015

Katar-widmo, czyli natręctwa panny B.

Swoje paranoje B. ma od samego regresu. Wiadomo, że rett bierze się przede wszystkim za łapy i to one wyprawiają cuda w najróżniejszych konstelacjach, jednak inne części ciała wypadają u mojego dziecka też całkiem imponująco. Zaczynamy przegląd! A więc tak, lecąc od dołu i w miarę chronologicznie: 
Nogi 
  • zaraz przed i w czasie regresu nóżki Blanki (jeszcze nieumiejące chodzić) stukały na zmianę w podłogę. Siedziała i pyk pyk pyk, nogami w podłoże. Cały dzień, cały czas, ładnych parę miesięcy.
  •  w czasie regresu, kiedy wszystko się totalnie rypło, B. zawijała nogi na supeł. Ciężko to opisać inaczej niż "precel", tak zresztą wtedy nazywaliśmy tą Jej ulubioną pozę. Tak siedziała, tak jadła i tak spała.
  •  od momentu regresu do teraz panna B. napierdziela jedną lub dwoma stopami na zmianę w każdy obiekt, który jest na podorędziu. Jak siedzi to kopie o podnóżek krzesełka, w wózku - to samo, na zwykłym krześle - też. Już nie powiem co na to Jej biedne pięty. Bez butów rozkwasi je w 3 minuty.
Język i paszczka 
  •  od początku było w tej kwestii imponująco. Nie powiem, miałam nawet niezłą możliwość szpanu na placyku zabaw wśród mamusiek, bo żaden ze znanych mi roczniaków nie bitował (beatował?) tak jak B. Ale zaczynała od robienia buzią balonów. Baloników, bąbelków i kuleczek. Cały dzień, cały tydzień i cały rok. 
  •  Potem było wykręcanie języka. Nie miałam wtedy pojęcia, że B. mówić nie będzie i już się cieszyłam jak to ten język giętki wyrazi wszystko co pomyśli kiedyś ta śliczna główka. Nikt z nas nie potrafi tego powtórzyć, bo Blanki ozorek układał się i tańczył tak, że ciężko mi to nawet opisać. Mam zdjęcia, ku pamięci. Ale niezbyt je oglądam. Nie mogę.
  • Następnie i tak jest do teraz królują dwie fanaberie - zgrzytanie i plucie. Natężenie? Ano zgrzyta tak, że samą częstotliwością i uporczywością mogłaby kruszyć skały a ślini się tak jak w 97'. Powódź w 97'.
Ręce
  • Na początku był supeł, wtedy co nogi. Plątało się precla ze wszystkich kończyn i wtedy była homeostaza i ogólne Blankowe zadowolenie.
  • Zaraz przed regresem zaczęło się wykręcanie paluchów i "mycie" rączek. Pocieranie, miętolenie i ugniatanie, 24/7, nie inaczej. 
  • Chwilę później nastąpiły wszystkie akcje z wkładaniem rąk do buzi. Bez szans na jedzenie, bo tam ręce. Bez szans na chwytanie - bo ręce szukają zębów.
  • W wieku około 3 lat Blanka miała krótki (około 3-miesięczny) epizod klepania rękami za plecami. Dodam, że wtedy już chodziła. To cud na miarę przejścia przez Morze Czerwone, że nadal ma wszystkie zęby.
  • Od ponad 5 lat B. stabilnie i z pełnym zaangażowaniem klepie. Dwie łapki w piąstki (jedna ma kciuka zawiniętego w "figa z makiem") i cyk cyk cyk jedna w drugą. Cały czas, nawet na pół-śpiochu.
Nos
  • A to totalna nowość, od jakiegoś pół roku i jedyna obejmująca tą część ciała. Kilka miesięcy myśleliśmy, że ma katar, pomimo, że na zewnątrz nic nie było i ogólny zdrowotny dobrostan był zachowany. Natomiast było coś w środku, bo Mała "mówiła" przez nos. Kiedyś zasadziliśmy się na nią i z naszych obserwacji wynikło iż B. wtłacza jakoś w środku buzi ślinę do nosa. Gile nie lecą bo ich nie ma, a w nosie furczy i skrzeczy w najlepsze. Robi to bo lubi. Poświrować sobie nosem, a co.
Teraz kilka ogólnych zasad rządzących natręctwami B. (czy stereotypiami jak kto woli być bardziej ą/ę): 
- to kwestia zero-jedynkowa. Albo coś jest albo nie ma. A jak jest to jest na totalny full, 200% i na maksa. Przez przynajmniej pół roku, żeby się porządnie uprawomocniło.
- im bardziej nerwowa B. tym wszystkie jej psychozy silniejsze. Jak jest zła to klepie łapami z szybkością skrzydeł kolibra w locie na 5 biegu.
- nie zabraniam, nie wolno mi! Jedynie w momencie kiedy nie mogła zjeść czegokolwiek przez ręce w buzi. A poza tym wyznajemy zasadę, że B. musi klepać i basta. Taka jest, tak ma i tylko wtedy jest szczęśliwa,bo to jest dla niej naturalne jak oddychanie. Oj, złe porównanie, złe. Oddychanie jest trudniejsze.
Matko jedyna, dobrze, że jestem tu gdzie jestem, o te 5 lat mądrzejsza i teraz te wszystkie psychodele są dla nas "normalne" :)

                                                                                                                                                                                                                                                   A.

Grafika pochodzi ze strony: www.idahoptv.org

2 komentarze:

  1. Nie zabraniaj:) Jeżeli jej to radochę daje, to nie ma co jej żałować:))
    Precla widziałam u Agi;) więc nie jest to pozycja na wyłączność u B. inne Rettówny też tak robią!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja sobie prawa wyłączności do tych sztuk magicznych nie uzurpuję :)))

      Usuń