środa, 29 kwietnia 2015

Mój Motyl i Jej skafander

Czasem myślę co Ona może czuć... Rzeczywistość niemożliwa do zniesienia. Nie jest przecież ciepłą kluchą, bo po takich rodzicach być nią po prostu nie może. Ja jestem perpetum mobile, które w nieustający ruch i (mniej lub bardziej) twórczy niepokój wprawiła 30 lat temu moja matka. A. ma podobnie, nie może nie robić nic, na działce jak odpoczywa to kopie, jak leży to tupie nóżką, człowiek-mrówka. Obu nas nosi, nic nas bezpośrednio nie tłamsi, nie ogranicza. Ona, tam w środku, nie może być inna... Ale dusi Ją skafander.
Codziennie uczy mnie pokory, każdego dnia pokazuje co to znaczy klasa przez duże "K". I, że chorować (a więc cierpieć) też trzeba umieć. Owszem, są dni, że walczy, szarpie się, nie zgadza. Kiedyś odbierałam to jako zło, bo nijak tego świństwa zdjąć, w żaden sposób ulżyć. Teraz wiem, że to oznaka, że się nie poddała i ma świadomość, że skafander to skafander a nie część Jej samej. Dobrze... Paradoksalnie to chyba dobrze. Chcę, żeby czuła tą odrębność, by motyl pozostał motylem jak najdłużej i nie zlał się w jedno ze skafandrem, który na szczęście nie jest całkowicie nieprzepuszczalny.
Patrzę w te oczy, w dziury w skafandrze i widzę prawdziwą Ją. Zrobię wszystko by ten cholerny kombinezon uwierał jak najmniej...

                                                                                              A.

Grafika pochodzi ze strony: www.pics22.com

5 komentarzy:

  1. Brak możliwości zapanowania nad własnym ciałem to musi być przerażające i wyjątkowo wkurzające uczucie :( Blanka wylosowała paskudny los w tej loterii zwanej życiem, ale ... drugiego losowania nie przewidziano, a i równych szans dla wszystkich losujących też nikt nie obiecywał. Nie pozostaje nic innego niż dreptać dalej, pod górkę, pod wiatr, wbrew wszystkim przeciwnościom, biorąc po drodze tyle ile się da, dokładnie tak ja napisałaś. Mądra z Ciebie mama i bardzo dojrzała, mimo młodego wieku - pewnie byłoby Ci łatwiej gdyby Blanusia mogła wyrazić swobodnie jak bardzo, bardzo, bardzo Cię kocha i docenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że mnie kocha, wiem, że wybacza na bieżąco to co zapieprzam... Nie oddam jej walkoverem nigdy, nie oddam nas.

      Usuń
  2. Dzisiaj odzyskałam filmy zdjecia malej z okresu między 2 a 5 r. Pływanie. ..bieganie.. pojedyncze słowa. ...zero gownianych napadów. ..
    a przecież to wtedy juz byla mega ograniczona przez retta. A teraz? ??
    ona tam nadal jest. Chce coś powiedzieć. Bawic się.
    A nie może prawie nic
    skupiam sie na pojeniu pieluchach myciu karmieniu. Mechaniczne czynności. Sama jestem wyczerpana. A tam gdzieś jest maleńka dziewczynka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robię to samo, czuję to samo... Dobija mnie myśl, że ta maleńka dziewczynka w środku, mimo, że twardsza niż diament, czasem jest tak przerażona... A ty-matko, stoisz obok i lecisz z nurtem tego świata na zewnątrz. Ty jesteś tu, Ona jest tam.

      Usuń
    2. Robisz, najlepiej jak potrafisz, wszystko to, co możesz zrobić, nawet jeśli czasem "tylko stoisz obok" - kto nie stanął przed murem bezradności, nie wie jakie to trudne. Powinien powstać pomnik ku czci Matki Wartowniczki.

      Usuń