niedziela, 19 kwietnia 2015

Taki mały blenderowy absurdzik

Zajechaliśmy nasz ślubny blender w 5 lat (ambitnie), potem taki lidlowy, z tym poszło szybciej, bo w pół roku i trzeba było pomyśleć o nowym. B. je już wszystko miksowane więc nie było wyjścia - ruszyliśmy dziś na media-markty. Mała (tzn ta Duża) jeszcze z gilami ale ładna pogoda to poszła wybierać. Jest tego trochę, nam zależy na mocy, metalowej końcówce i dość dużym pojemniku, reszta w zasadzie obojętne. Wybraliśmy - niemiecki, solidny, firma na B., cena lekko ponad 2 stówki, ewrybady hepi. Idziemy po fakturę, bo nasza Fundacja co czasem zdąży z pomocą takie rzeczy bez większego problemu refunduje, blender jakby nie było jest podstawą egzystencji Blanki. I tu zonk.
Miły Pan nam objawia taki oto fakt - bierzesz fakturę na firmę, nie masz gwarancji. Dlaczego? Bo producent obawia się, że sprzęt może być wtedy nie używany w gospodarstwie domowym i nie w sposób do jakiego został powołany do życia. Jak na osobę prywatną - masz 2 lata gwarancji. To tłumaczę, że faktura musi być na fundację, żeby możliwa była refundacja, ale jest dopisek, że to dla tego oto dziecka, tej oto Blanki, która ze sprzętu typu blender będzie korzystać w gospodarstwie domowym, w sposób jak najbardziej typowy i zgodnie z przeznaczeniem. Innymi słowy - matka zmieli jej każdy możliwy posiłek, a Fundacja odda za zakup kasę, bo to sprzęt, z którego korzysta Blanka i który jest Jej potrzebny. "Faktura na firmę, nie ma gwarancji". Śmiesznie? Tośmy sobie kupili go sami, a co, kto bogatemu zabroni :p

                                                                                          A.


Grafika pochodzi ze strony: www.amazon.com

5 komentarzy:

  1. To jest zgodne z prawem?? Sprawdzałaś na jakimś forum? Nie znasz jakiegoś kumatego prawnika? To brzmi jak kpina z konsumenta...

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, no to jest zgodne z prawem. A nie lepiej było wziąć na tę fakturę bez gwarancji (bo pewnie i tak będzie dobry skoro tyle kosztuje, mój blender kosztował 30 zł i jadę na nim 6 rok :P) a w razie jakby się zepsuł po jakimś czasie to kupić nowy i może znów zdążą zwrócić... Tak sobie gdybam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm to to jest "piękne" prawo...

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie dlatego, że to dosyć drogi sprzęt to gwarancję mieć trzeba (zwłaszcza, że u nas eksploatowany jest mocno). Mnie to wkur... że nikt nie pomyślał o takie sytuacji jak nasza, blender JEST używany w gospodarstwie domowym. Wrrr

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Agatko. Myślę, że niemiecka firma na Be nie ma takich durnych zasad jak nasze markty. Gdy blenderek się Wam zepsuje odeślij producentowi z opisem sytuacji. Daję se rękę uciąć, że przyślą nowy i to jeszcze z pozdrowieniami oraz życzeniami zdrowia. A bezmózgie i bezsercowe regulacje to iście polski wymysł.

    OdpowiedzUsuń