Sprawiłam sobie jakiś czas temu książkę Pani Ewy Błaszczyk "Lubię żyć"... Ogrom mądrych przemyśleń, tak trafnie ubrane w słowa to, co my matki chorych dzieci możemy czuć. I jedno pytanie dziennikarki do autorki, coś w stylu "To wieczory są najgorsze? Kiedy wszystko boli, człowiek umęczony itd". Nie, najgorsze są poranki, według autorki książki i według mnie, rett-matki. Dlaczego?Typy zadaniowe, takie jak ja, często widzą budzący się nowy dzień jako listę rzeczy do zrobienia. Się wstanie, się zrobi, z motywacją nigdy nie miałam problemów, z samodyscypliną też nie. Gorzej, że żeby przeżyć dzień zgodnie z zasadą "Lubię żyć" a nie tylko "Byleby przetrwać do wieczora" trzeba dać sobie solidnego kopa w dupę. W dupę i w duszę chyba też.
Poranek to jakiś nowy początek. Budzę się i często boli mnie zdecydowana większość kościotrupa, otwieram gały i muszę na nowo poukładać w sobie wszystkie sprawy. Patrzę na B. i znów zmierzam się z prawdą - "Agata, mamy retta, nie jest dobrze". Grunt, żeby potem dobudować całą resztę, "Ale jest dobrze, bo...". I to jest trudne. Red bull nie zadziała, trzeba zrobić to samemu. Zorganizować sobie, dzieciom dzień tak, żeby w tych okolicznościach przyrody co mamy było fajnie. A żeby to zrobić samemu trzeba uwierzyć, że dzień który właśnie się rozpoczyna naprawdę może być piękny. Znów, od nowa, codziennie.
Lubię wieczory. Nie ma nic lepszego niż satysfakcja z odhaczonej listy zadań, z dnia przeżytego a nie tylko "przetrwanego". Lubię te nasze dni, lubię przygody w parku pod domem, słodkie uśpione buziaki moich dziewczyn, lubię popołudniową kawę z kawałkiem czegoś co idzie w biodra. Lubię zieleń, którą teraz widzę już za oknem. W sumie chyba lubię żyć... Ale czasami do tego odkrycia dochodzę dopiero wieczorem, bo rano trzeba jak Feniks z popiołów, znów i od nowa...
Mówił Kret, że susza, to podlewam dziś trochę klawiaturę oczami. Muszę się spieszyć, bo zaraz laski się obudzą z poranno-przedpołudniowej drzemki i mama musi być uśmiechnięta. Zasłużyły na wyszczerzony początek dnia. I ja też :)
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.przedszkole.zielona11.pl
No Matka! Słońce wstalo, Twoje skarby również :) dzień zapowiada się miło ;) mimo retta w tle...
OdpowiedzUsuńMój Synek juz nie wstanie...
i prawdę piszesz.... poranki były do d....
Ale teraz.. czasami są takie całe dnie... puste..
Kasia
Wiem, nie wiem, Boże... Nie wiem co napisać... Wszystko będzie idiotyczne. :(
UsuńPodpisuję się obiema rękami:))
OdpowiedzUsuńWszystkie trzy, jak mało kto na tym łez padole, zasługujecie na wyszczerzony początek, środek i koniec każdego dnia. Wyszczerzam się do Was najszczerzej :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńŻyć, nie tylko przetrwać (chociaż to tez ważne ��). Podpisuję się pod twoim wpisem.
OdpowiedzUsuńTeż... czasem się przecież bierze "na przetrwanie", i takie dni bywają.
UsuńCo idzie w biodra? Tobie chyba nic!! :)))
OdpowiedzUsuń