 |
| W całej okazałości |
Wszystko było - szalone zwroty akcji, krew, pot i łzy, rozpacz, zniechęcenie i w końcu szał zwycięstwa. Udało się, po 7 (tak, tak, nie chce być inaczej) miesiącach batalii mamy go - nowa fura Blanki jest z nami! O tym jakiej ilości owłosienia mnie te procedury kosztowały, ile %@!&* poleciało itp nie chce mi się już pisać, puszczam w zapomnienie, ważne, że jest. Cudowne uczucie.
O kwestiach technicznych trudno jeszcze dużo powiedzieć, wóz ma ewidentne plusy, minusy także, w końcu nobody's perfect. Najważniejsze jednak jest to, że Lady zadowolona :) Nie widać co prawda tego na zdjęciach, bo modelki są chimeryczne, a tak naprawdę Blanutka ma za sobą 3-dniowy zjazd padaczkowy...
Koszmarnie Nią tłukło, zrobiło wiele szkód, jest słaba i smutna. Ale tak bywa... A tu jeszcze matka z aparatem i każe się szczerzyć. Obiecała, że uśmiechnie się następnym razem.
To jedziemy z fotorelacją.
Najważniejsze co - B. może siedzieć przodem do mnie. Ma to znaczenie estetyczne, bo lepiej oglądać swą śliczną mamusię niż jakiś tam przechodniów, ale też praktyczne. Nie raz było tak, że zaczajam się do Blanki pod budę a ta sina, napad w toku i groza. Teraz mam Ją jak na talerzu :D
 |
| Ładne buty mam |
 |
| Zmęczona... |
Pozostałych plusów jest dużo - nasz nowy wóz idzie jak przecinak, nie bez powodu dostał nazwę po najsłynniejszym polskim traktorze. W sumie tnie jak traktor, zmiażdży wszystko co napotka na swojej drodze. Zaczął od naszego psa, musi się rudzielec nauczyć od nowa jak się chodzi przy wózku o innych gabarytach.
Wyprofilowany jest jak trzeba, masa różnych regulacji, parę bubli, ale cóż. Ogólny rozrachunek wychodzi jak najbardziej na plus. No i można w nim spać! I to na super-leżąco. Ale na siedząco jak widać poniżej też.
 |
| Chrrrrap chrap... |
Na koniec anegdotka. Idziemy sobie ostatnio jedną z ruchliwszych ulic naszego miasta. Coś tam nam ze starego jeszcze wóza się odczepia i hałasuje o podłoże tak, że nie sposób się na nas nie gapić. A. nie poprawia tego żelastwa i prowokacyjnie mówi do dziewcząt "No, ciekawe ile mamusia wytrzyma" mając na myśli to, że ja to najchętniej bym była niewidzialna i niech nikt się nie patrzy. Dodał jeszcze, że "zobaczysz jak będzie nowy wóz, będą gapić się wszyscy". I tu zaskoczenie, drogi Mężu. A niech się patrzą, niech widzą! Będziemy się obwozić, obnosić i walić po gałach! Bo nie mamy czego się wstydzić. Nie dość, że Blanka to najładniejsza Królewna w całej okolicy to teraz ma w dodatku wóz godny Jej majestatu. :D
A.
P.S. Powinnam od tego zacząć... Dziękujemy wszystkim za Wasz 1% podatku, bo to też dzięki Wam Blanka może jeździć takim sprzęciskiem. Dziękuję z całego serca!
Wygląda nieźle, na wiosnę i lato jak znalazł;) życzę wielu przesympatycznych spacerów!!! A o minusach też napisz, w końcu zaglądają tu ludzie, którzy muszą często podejmować podobne decyzje;))
OdpowiedzUsuńWięcej mi się wyklaruje jak trochę pojeździmy ale napiszę na pewno! :)
UsuńNie ma czego się wstydzić??? Wstyd to kraść, albo umrzeć równie głupim, jak w momencie urodzenia, a są tacy, którym się to jakoś udaje ;) . Choroba, nawet ta mało estetyczna, to na pewno nie powód do wstydu. Cieszyć się nią nie sposób, ale wstydzić nie trzeba. Czoło do góry, pierś do przodu, gaz do dechy i jazda nową furą w stronę wiosennego słońca. Niech spacery w nowej wypasionej bryce służą Blanutce
OdpowiedzUsuńNie ma, nie ma! :) Jest super jak na razie :D
Usuń