Spanie/niespanie. Usypianie, dogrywanie drzemek, wyścigi z sennością, błaganie o sen. Śpiące, śmiertelnie śpiące, zupełnie nie-śpiące, chcące/niechcące spać itd. Czasem mam wrażenie, że istotą mojego macierzyństwa jest sen. Dlaczego? Bo jest w zasadzie miarą wszystkiego. Skuteczne uśpienie - sukces i wydolność wychowawcza, chwila na złapanie oddechu, dzieci wyspane = dzieci szczęśliwe = matka szczęśliwa, nawet jak sama niewyspana. Nic nie smakuje lepiej niż małe spokojne ciałko pogrążone we śnie i ten cudny miarowy oddech. Nic nie grzeje bardziej niż szepnięte z ulgą "zasnęły". Homeostaza całego stada ma na imię Sen. Noc utopiona w ciszy... Tylko tego dziś (co dzień) chcę.
To już chyba zakrawa o lekką obsesję, ale wytłumaczenie tego stanu mojego ducha jest śmiesznie proste - B. rzuca nitrazepam; wracamy do starych klimatów. Skutki uboczne (bezdechy, sinienia, niedotlenienia w mega liczbie) zmusiły nas do jego odstawienia. I teraz co? Ano jajco, pozostają marzenia, że w równoległym matrixie B. zasypia z uśmiechem na twarzy o 20.00, śpi do 6 (dobra, może być 4), bez wrzasku, budzenia Siorki, nas i całej kamienicy. Dreams w końcu czasem come true...
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.hanaaa86.wrzuta.com
czy neur będzie próbowała znaleźć inny lek?
OdpowiedzUsuńmoja córka najlepiej śpi po syropie na ...alergie...ketotifen.
choć nawet to nie pomaga gdy refluks się objawia.
przykro czytać że Blanka i Wy znów bez snu.;-(
Mamy jakiś w zanadrzu, ale póki nie rzucimy tego to nie wprowadzimy... Na razie impas.
UsuńO w mordę! A tak fajnie było!!!
OdpowiedzUsuńA ja zapytam, zupełnie nie złośliwie, tylko z czystej ciekawości. Przepraszam, jeśli urażę tym pytaniem ale.. jak piszesz i pisałaś nie raz, wrzask Blanki budzi wszystkich. Jak na to reagują sąsiedzi? Zapewne wiedzą, że Blanka jest chora, ale czy rozumieją tę chorobę tak jak hmm powinni? Czy wiedzą, że to jest niezależne od Niej, od Was, od nikogo, tylko od Retta? Zwracają Wam uwagę czy udają, że nic się nie dzieje?
OdpowiedzUsuńMieszkamy w kamienicy, prawie 4 metry wysokości mieszkania, tylko 5 rodzin. Ci na dole zapewne słyszą ale zostali uprzedzeni, że są rzeczy na które wpływu nie mamy. Sąsiadka obok to rocznik mocno przedwojenny, błogosławiona niedosłuchem. Ale jak była u niej córka to przyszła... W nocy. Przeprosiłam, wytłumaczyłam. I tak to wygląda :)
Usuń