Wstajesz i wiesz. Jest do dupy, jesteś na podium z Katarzyną W., nie dasz rady. Myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem potwierdzasz całkowicie to co podejrzewasz od dawna - nie nadajesz się. Jesteś w czarnej dupie swoich myśli, opatulona wyrzutami sumienia jak kołderką z drutu kolczastego. Nie możesz zostać z tym sama, nie teraz. Dzwonisz, piszesz. Możesz szczerze wyznać: "Szarpnęłam Ją, chciałam nakopać w tyłek tak, żeby choćby pomogła mi się dowlec jakoś do kibla. Pierwsza pójdę do piekła".
W zamian żadnego oburzenia tylko zapewnienie, że jakby co to masz towarzystwo, poza tym przynajmniej pół naszego roku ze studiów i całe stado rodziny i znajomych też się na dół wybiera. Od razu jakoś raźniej.
Możesz napisać: "Nie mam już siły Jej przewijać, poić, łapać to co wypluje, wciskać żarcie, stawiać, sadzać, przekładać, ratować. Nie mam już siły... Co jest ze mną nie tak?!". W odpowiedzi dostajesz działające jak balsam - "Co jest nie tak?! No, może to, że stawiasz Ją po raz sześćsetny tego dnia. Przecież normalna kochająca matka rzuciłaby w kąt. A niech leży.(...) To jest z Tobą nie tak. Pozwól sobie na takie reakcje! Ty też masz kres cierpliwości, bycie mamą chorej dziewczynki nie przesuwa tej granicy w żaden sposób." Odżywasz. By płynnie przejść w fazę "jedziesz dalej" rzucasz jeszcze kilkoma bluzgami, ocierasz łzy i atakujesz. Nie jesteś sama.
Bez wsparcia się nie da. Bez kogoś kto ma podobnie ale też bez kogoś kto ma inaczej ale bardzo chce być. Bo być obok i razem w pewnych sytuacjach jest chyba najtrudniejsze.
A.
Grafika pochodzi ze strony: calliope87.blog.pl
:***
OdpowiedzUsuńJa kiedyś dałam klapsa mojej małej córeczce gdy wyła kolejną godzinę z powodu kolki. Nosiłam, tuliłam, masowałam brzuszek a ona wyła i się prężyła. Nie wytrzymałam, Minęło 26 lat i dalej wstyd mi kiedy sobie o tym przypominam. I to wspomnienie boli mnie na pewno znacznie bardziej niż ją wtedy zabolało to klepnięcie.Jestem nieidealną matką nieidealnej córki.
OdpowiedzUsuń