sobota, 8 sierpnia 2015

Drobna kokieteria zawsze w cenie

Są dni kiedy nie działa nic i trzeba wtedy uruchomić cały arsenał sztuczek magicznych, w tym to co Blanka uwielbia najbardziej - kokietowanie. Zawsze wiedziałam, że jest z Niej całkowicie rasowa lejdi, a do lejdi bez inteligentnej rozmowy przy herbatce nawet nie podchodź. Z B. inaczej się po prostu nie da; bez uwielbiania, zagadywania, pytania zaciekawionym "Co, Blanusiu, co?" i "Co tam dziś u ciebie słychać?" po prostu więdnie. 
Jak ma dobry dzień, tzn. przeciętny, bez żadnych dramatów, sama się o uwagę i pochwały Jej wyjątkowości dopomina. Łowi wzrokiem nas, swoje kuzynki, sąsiadów, a jak polowany obiekt tegoż łowienia nie wychwyci, nie schyli się do Niej i nie zagada - to mamy gotowego focha na pół godziny. W naszym domu panuje jedna niepisana zasada - zawsze witasz się najpierw z Blanką, czasem żeby nie z Mniejszą, bo większego grzechu nie ma.
B. kocha jak delikatnie dmucha jej się w grzywkę, jak się pyta co było w przedszkolu i mówi jaka jest najśliczniejsza, najmądrzejsza i naj naj naj. Bo B. jest do kochania, całowania, miziania, zabawiania i rozmów przy herbatce. I tylko jak jest takim cukierkiem do ciuciania w środku wszystkiego - czuje się naprawdę szczęśliwa.

                                                                                            A.

3 komentarze:

  1. Bo Dama zawsze Damą będzie, ot co :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Królewna jest tylko jedna:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas jest tak samo. Usmiech laskawy sie pojawia gdy usłyszy ze jest najładniejsza najmadrzejsza etc a najlepiej opowiadać co zrobiła jak zrobila...
    urocze tj.

    OdpowiedzUsuń