wtorek, 13 października 2015

Wizyta u neuro

Pół roku się czeka i nawet człek tak wyprany z nadziei jak ja gdzieś tam sobie w środku coś uroi i marzy, myśli, że może coś, jakoś... Ale niestety, zwrot akcji nie nastąpił. Według A. to akurat duży atut naszej Dr, że nie obiecuje żadnych cudów ale też mimo wszytko chce próbować. Więc sprawa wygląda tak - Trileptal podniesiony do dawek maksymalnych na Blanki wagę, pozostałe czyli Vetira i Lamitrin już na maksymalnych są i tyle.
Jedynym co nowego się dowiedziałam, to fakt, że Blanki napady to napady rodem z zespołu Westa... Zgięciowe, z bezdechami, najmocniejsze chyba z możliwych. Lekko mnie z nóg ścięło na samą myśl, że do tego Blanki retta można jeszcze dodać inny zespół, przy czy co to zmienia jak to się nazywa? Ano nic. Napady są, że tak powiem, z górnej półki, nie tam jakieś bele co. Rettowe, westowe, Blankowe, whateva. 
Zalecenia są takie, że w razie napadu nie mamy liczyć minut, bo jak wchodzi w grę bezdech to robi się całkiem niewesoło i natychmiast mamy dawać wlewkę. Fakt, na B. to działa, potrafi wyciszyć Jej głowę nawet na parę dni. Oraz cuksy, cuksy, dużo cuksów. I tyle. 
"Niby cudownie, ale wcale nie jest dobrze w moim śnie..."

                                                                                         A. 

Grafika pochodzi ze strony:  www.vismaya-maitreya.pl

3 komentarze:

  1. Nawet nie umiem nic napisać. Bardzo Was mocno przytulam

    OdpowiedzUsuń
  2. Załamuje mnie ta bezradność lekarzy:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki. No czasem medycyna wysiada, widzę, że u nas też teraz jest bezradna.

    OdpowiedzUsuń