środa, 18 listopada 2015

Cela we własnym M

Wydaje się, że nie ma tragedii - dziewczyny są chore (konkretnie - B. rozłożona na łopaty (update: ostre zapalenie oskrzeli i zastrzyki)  a Mniejsza jeszcze się jednoznacznie nie zdecydowała) i kiblujemy przez parę dni w domu. Niby nic takiego, bywa... Ale. Jestem chora jak mam zostać zamknięta w niewoli. I to z dwoma pannami kaszlącymi tak, że cud że nie zbieram ich płuc z podłogi. Załamka. 
Przecież na świecie są ludzie, którzy albo: a) tak bardzo kochają swój domek i własne towarzystwo, że uwielbiają takie izolacje w czterech ścianach oraz: b) z powodu choroby muszą w domu zostać na przykład kilka miesięcy i koniec kropka, nie mają żadnego wyboru. Ci pierwsi są szczęśliwi bo to ich decyzja, a ci drudzy...? Ja po niecałej dobie zamknięcia bez powietrza, ludzi (poza tymi moimi zakaszlanymi szkodnikami), chlapiącego wodą z kałuży autobusu i pani z piekarni dostaję objawów manii i depresji, ze zdecydowaną przewagą tego drugiego. Czemu tak jest? Czy to jest kwestia takiej polatanej osobowości czy tak bardzo boję się zatrzymać w miejscu? Zdaje się, że oba. 
Usiadłam w końcu na swoich czterech i całkiem zmieniła mi się perspektywa. Szukam plusów, szukam, szukam... Mniejsze wygląda na całkiem spokojne mimo, że nie ma spaceru, podjadania bułek po drodze z piekarni i wycieczki do poprawczaka po "lalę" (czyt: Blankę). Bawimy się ile tylko i w co tylko. Na wszystko nagle jest czas. Większe ma z kolei to co ja za młodu uwielbiałam - rozpływa się w maminym zaopiekowaniu w chorobie... Nigdy nie zapomnę jak Mama robiła mi kanapki jak byłam chora, przykrywała kołdrą, głaskała po głowie jak majaczyłam w gorączce. Blanka też wygląda na uszczęśliwioną, reha nie ma, jest mama, jest siorka, jest nasz wspólny czas. 
Może i dobrze zrobi mi ten przymusowy reset w chałupie, mimo, że totalnie niezgodny z moją naturą. Już zaczynam kminić jak tu dotrwać do końca tygodnia bez kaftanu. Z drugiej strony, ludzie, którzy uwięzieni są w domach naprawdę (przez wieloletnie choroby i inne okoliczności) zasługują na największy szacunek.

                                                                                             A.



  

Grafika: blogprawazamowienpublicznych.blogspot.com

3 komentarze:

  1. Lepiej się tego ubrać w slowa nie dało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam to uczucie, aż mnie nosi, jak mam w zamknięciu pobyć dłużej niż 1 dzień. A jakieś wieczorowe zakupy nie wchodzą w grę?

    OdpowiedzUsuń