Wszystko rozumiem. Rozumiem "ale", jak to ja. Stan B. jest jaki jest, pewnych rzeczy nie przeskoczymy, a w związku z tym coraz częściej słyszę "Boję się". I to w bardzo różnych kontekstach, prywatnych i zawodowych, od osób bliższych i dalszych. Wiem, że nie boją się Jej, tylko o Nią oraz tej odpowiedzialności, tego, żeby nagle coś Jej się nie stało, wiem... Przy czym ja, jako Jej matka czuję też to wszystko z drugiej strony...Weź Ją na kolana, tak jak kiedyś, albo tak jak byś zrobił/zrobiła to z innym dzieckiem. Nic Jej nie będzie, jedyne co Jej grozi to atak śmiechu. Nie jest wcale tak krucha na jaką wygląda.
Pogadaj z Nią, tak jak z innymi. Ona to uwielbia, a w dodatku, nawet jak byś przynudzał/-a, nie powie Ci "spadaj". Jestem pewna, że doceni każdą próbę kontaktu.
Schyl się, zapytaj jak się czuje, co było w przedszkolu. Na pewno w środku odpowie, zobaczysz po Jej oczach. I wiem to na pewno, że będzie zachwycona, bo ktoś zapytał.
Odważ się. Ten uśmiech wart jest ryzyka.
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.printerest.com
jak bedzie mi kiedys dane pogadam, obiecuje, bo sama wiem jak to wazne, a na razie sle pozdrowienia dla Panny B :)
OdpowiedzUsuńI ja bym bardzo chciała:) I nie bałabym się:)
OdpowiedzUsuń