TYLKO zdrowa... Teraz bym powiedziała, że to kosmicznie bardzo AŻ i kompletnie surrealistyczna wizja zabita strzałem w serce przez rzeczywistość, ale wtedy wydawało mi się, że nie proszę o wiele. Ukończenie Harvardu, cztery języki, piękne długie nogi baletnicy oddałam w zamian za zdrowie tego oto mojego wymarzonego dziecka. Nie wyszło. Ale trzymać się trzeba było i szukać kolejnych pozytywów. No i oczywiście licytować dalej.
Szybko nadeszły kolejne podania i trzy zdjęcia: "Niech chociaż chodzi", "Niech nie ma tylko padaczki", "Niech nie ma uszkodzenia w genie". No i znów coś jakby nie wyszło... "Niech te napady Jej nie duszą", "Niech chociaż jakoś je", "Niech ten rett nie będzie taki parszywy", "Niech to się wszystko jakoś uspokoi" itd.
Biorąc pod uwagę punkt wyjścia i to na czym stoję teraz to udało mi się z Górą i samą sobą wypracować całkiem imponujący kompromis. Ostatnio odkryłam, że potrafię nawet zgodzić się na oddanie wiecznie aktualnego "Niech chociaż będzie szczęśliwa" i wymienić je na sam podmiot i orzeczenie - żeby po prostu była. Jak najdłużej, z nami, tu.
Także ten tego, życie nie koncert życzeń a z licytacjami powinnam ograniczyć się jak widać do allegro ;D
A.
❤
OdpowiedzUsuń❤
OdpowiedzUsuńAch życie..... Samo sedno Pani dotknęła.
OdpowiedzUsuń