RE
T
T.
Przyszedł, zabrał Ją nie pytając o nic. Później oddał. Zupełnie inną. Powiedziałam, że nie przestanę walczyć to tylko się zaśmiał. Wiedziałam już wtedy, że nie będzie happy endu.
Myślał, że wziął wszystko. Jednak nie, nie zabrał Jej zupełnie zdrowej duszy. I tego, że jest najwspanialsza na świecie. Mimo, że dostała dożywocie i, że jest kompletnie niewinna musi siedzieć, zamknięta w tej cholernej klatce. Sama, z bólem, lękami, rozpaczą... Mimo, że jestem obok to jednak wszystko co zgotował Jej ten potwór musi dźwignąć zupełnie sama. Wierzę, że narawdę jest aniołem, bo zwykły człowiek by temu nie dał rady.
Dzieci płaczą o odarte kolanka, o to, że nie ma nowej lalki, płaczą, bo czegoś chcą. Ona nie może nic, a wiem na pewno, że rozumie wszystko. Oddała rettowi to czego się nauczyła, a teraz z zaciśniętymi zębami i silniejsza niż kiedykolwiek walczy. Nie histeryzuje, nie drze szat, nie wrzeszczy. Ona walczy. Pokazuje tylu osobom co to znaczy pokora, siła, odwaga. Mimo, tego jak mało może jest tak nieprawdopodobnie obecna. Jest całym moim sensem. Jest dla mnie wszystkim.
Powiedziałam mu wtedy, że nie nigdy się nie poddam. Te dziewięć lat temu znaczyło to rehabilitację, nowe metody, kolejne badania. Próby prześcignięcia retta, które i tak nie miały szansy się powieść. Kolejne przegrane, powybijane zęby, porażki. Jedno się nie zmieniło - będę walczyć do końca. Nie terapiami, nie kolejnymi cudownymi sposobami jak wyleczyć retta. Walczę miłością. A to w rękach matki broń o największej sile rażenia, która może pokonać nawet retta.
Październik jest miesiącem zwiększania świadomości na temat ZR. Mówcie o nim, bądźcie czujni na klepiące rączki, pamiętajcie, że może gdzieś niedaleko Was, żyje taka sobie pozornie zwykła dziewczynka, dla której codzienność to mont everest. I która mimo, że rett naprawdę boli, wstaje rano i uśmiechem mówi "pokaże ci gnoju kto ma jaja".
Niech moc będzie z naszymi dziewczynkami. Ja, rett-matka mogę dziś z pełnym przekonaniem powiedzieć - jestem mega dumna z mojej córki.
A.
Znam taka jedna wojowniczke ma 28 lat.Pozdrawiam dziewczyny😙
OdpowiedzUsuńTrafiłem tutaj przez bloga chorobyrzadkie. Sam mam córkę i nie mogę objąć wyobraźnią przez co Pani i córka przechodzicie. Życzę dużo siły.
OdpowiedzUsuńJakie piękne słowa, jakie cudowne zdjęcie!
OdpowiedzUsuńMoja Gwiazda walczy ponad 25 lat . Rett wiele jej zabrał.Czasem płaczę z bezsilności jak widzę ile Ją to kosztuje , ale tez dzięki Niej jesteśmy silniejsi . Nauczyła nas cierpliwości , pokory i tego ,ze czasem trzeba wejsć oknem , jak nam drzwi przed nosem zatrzasną . W zamian wystarczy nam Jej usmiech ,spojrzenie i juz wiemy ,że to co robimy ma sens.
OdpowiedzUsuń