środa, 13 marca 2013

"A Pani który ma NUMEREK?", czyli znów niecałkiem na poważnie

     To pytanie o takiej sile rażenia, że aż strach… Włazi człowiek do przychodni/gabinetu/lekarskiego/ laboratorium etc. i jak ośmieli się owej frazy użyć to już jest bohaterem. Chyba łatwiej zapytać damę, ile ma lat albo tłuściocha, ile waży. Ale takie prawa dżungli. Wchodzimy zatem i od progu z bombą “Który numerek teraz wszedł?!”. W odpowiedzi wzrok bazyliszka i krępująca jak za małe majtki cisza. Ciiiisza….. Ciszaaa…
Ochrona danych osobowych w sumie. Nie dowiesz się, a pytanie okazuje się być tak ekstremalnie nie na miejscu, że jedyne co pozostaje to usiąść na krześle i zapłakać nad swoim brakiem taktu i wrodzonym chamstwem.
Jeżeli już ktoś, w swojej łasce, zdecyduje się nam, prostakowi z ulicy, odpowiedzieć, to mamy już punkt odniesienia, możemy ustawić się w hierarchii, kto przed kim, a kto za kim. I tu napotykamy szereg strategii, jak tu tę hierarchie odrobinę podpasować pod siebie. Zawsze sprawdza się metoda “Gotowi, do startu, start!”, czyli kto najbliżej drzwi, ten włazi pierwszy. Krzesła są z reguły za daleko, zatem trzeba na samym progu już warować. Drugi sprytny chwyt to “Ja tylko po receptę”. I jak już się właduje, to wyjdzie z receptą i jakoś dziwnym trafem po pełnej pół godzinie. Można też rozwalić system metodą “Ja tylko się coś zapytam”. Mimo chamstwa zaznaczonego wyraźnie pytaniem o “numerek”, niezręcznie jakoś wejść za typem, i wytargać go z gabinetu wstawiając tym samym z powrotem w ramy liczebników porządkowych.
 Największymi ekstremistkami w ideologii “kolejkowej” wydają się być panie w wieku moherowym lub późno-menopauzalnym. Z takimi to lepiej nie zadzierać, bo osiadłszy na odpowiedniej pozycji w kolejce są gotowe na wszystko. Przecież spieszą się do pracy/do kościoła/do sklepu/kochać ludzi itd. Tu nie ma okoliczności łagodzących. Wszyscy nagle okazują spóźnieni, niepełnosprawni, czy na granicy życia i śmierci. Byle by tylko dotrzeć do celu, zamykając tryumfalnym ruchem za sobą drzwi gabinetu. I by po pół godzinie wyjść z uśmiechem na twarzy i błogim spokojem, pokazując, że wracając z tamtego drugiego wymiaru, tak bardzo kocha się ludzi… :p

                                                                                           A.


Grafika pochodzi ze strony: www.fabrykamemow.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz