Na początku chciałam się wytłumaczyć. Nie w moim typie pisanie paszkwili na cześć kogokolwiek. Ale jak to słusznie zauważył Albert Einstein:
Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej. Zawsze ryzykowne są uogólnienia, wrzucanie ludzi do jednego wora, jednakowoż odnieść się muszę do moherowego towarzystwa sąsiedzkiego w moim najbliższym otoczeniu, reprezentowanego dumnie przez jedna wybitną jednostkę, nazwijmy ją Pani X.
Otóż Pani X to człowiek przeuroczy… Wiek moherowy, a w mózgu, podejrzewam, że też moher. Dziecko bawi, by sobie dorobić do emeryturki. Chodzi uśmiechnięta po osiedlu, zawsze odpowiada „Dzień dobry”. Nie depcze trawników, nie wyprowadza psa tam gdzie nie wolno. Głośnej muzyki nie słucha, w mężunia wpatrzona jak w obrazek. No sąsiad jak złoto. I przede wszystkim hobbistka, co niedziela w garsoneczce pierwszą ławkę w kościele zajmuje ta służebnica pańska, udziela się w kółku różańcowym, na pielgrzymki - też pierwsza. Prawdziwa duma osiedla.
Ma też swoje alter-ego. Potrafi znienacka zapytać uprzejmie „O, 4 lata już i dalej sama nie chodzi?”. Podpatruje, interesuje się, zagląda. Myśli, układa w głowie, robi wywiad środowiskowy. Wie, kiedy się wyprowadzam, wie gdzie jeżdżę i po co. To się nazywa prawdziwy szósty zmysł.
Ostatnio owa Pani, zwierzyła się mojej Cioci, że „sobie ze mną porozmawia”… Cóż, ja zawsze chętna do miłej konwersacji przy śmietniku. Pytanie tylko o czym mamy sobie porozmawiać. Otóż, w imię sąsiedzkiego dobra Pani X postanowiła zabrać głos w sprawie „Jak ona może parkować na kopercie?! Znaku nie ma z urzędu miasta, nie ma prawa, poprzewracało się gówniarze w głowie”. To nic, że parking prywatny i wystarczyłoby, żeby wspólnota sąsiedzka wstrzymywała się od parkowania na tej oto kopercie. Niestety.
Pani X, gdy po ustaleniach z Szefostwem wspólnoty mąż mój poprawiał linie koperty białą farbą, pierwsza była w oknie. Ba! Mało z niego nie wypadła, wrzeszcząc w imię Boga „Spierdalaj Pan, i tak nie będziecie tu parkować, nie pozwalam!!!” oraz „Ja tego tak nie zostawię!!!”. I nie zostawiła wespół-zespół z grupą trzymającą władzę na osiedlu. Ja pokornie noszę Dziecinę moją 100 metrów od innego parkingu do bramy, i wydaje się, że nie ma sprawy. Ale tylko mi się tak wydaje. Bo Pani X „wybiera się do mnie sobie porozmawiać”…
Czekam zatem, pies już ma ząbki wyczyszczone i oczekuje z równie wielką niecierpliwością tej wizyty :p
A.
Grafika pochodzi ze strony: www.wysokieobcasy.pl
Mogę pożyczyć moją psinkę doga niemieckiego, ma piękne uzębienie. Na pewno spodoba się sąsiadce ;)
OdpowiedzUsuńPoproszem :D
OdpowiedzUsuń