Utwór ten Ci jest pisany
Ku Twej chwale i srogości
Ja nie chciałam Ciebie w gości
Wziąłeś sprytnie we władanie
Blanki małe słodkie rączki
Blanki małe słodkie rączki
I nie myśląc, że bolączki
Mi przydajesz tak ogromne
Chętnie teraz to wypomnę.
I tresować Ciebie muszę
Byś oszczędził nasze dusze…
Byśmy mogli żyć w symbiozie
A nie w strachu i nie w grozie.
Żeś przyjaciel to nie powiem
Ale lepiej mieć Cię wrogiem
Niż nowego szukać sobie
Boś poznany coraz lepiej
I w codziennej walce z Rettem
Częściej ja już górą jestem
I okiełznać cwaną bestie
Łatwiej coraz, byś z Blanutką
Się obchodził łagodniutko.
Na sam koniec tej pochwały
Powiem Ci Reciku mały
Mimo, żeś mi solą w oku
Nie dam łatwo zrobić kroku
By odebrać mi córeczkę
Jak Ci zagram pioseneczkę
Tak zatańczysz jak ja zechcę
Toteż mówię Ci dziś grzecznie
Boś mi źródłem bólu wiecznie
żali dajesz całą kupę:
A POCAŁUJ TY NAS W DUPĘ!
A.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz