czwartek, 7 marca 2013

Oda do Retta

Panie mój nieukochany,
Recie drogi i nieznany
Utwór ten Ci jest pisany
Ku Twej chwale i srogości
Ja nie chciałam Ciebie w gości
W dom nasz wszedłeś z buciorami
Bez “zapraszam, zostań z nami”


Nie spytawszy się o zdanie 
Wziąłeś sprytnie we władanie
Blanki małe słodkie rączki
I nie myśląc, że bolączki

Mi przydajesz tak ogromne
Chętnie teraz to wypomnę.
 
I tresować Ciebie muszę
Byś oszczędził nasze dusze…

Byśmy mogli żyć w symbiozie

A nie w strachu i nie w grozie.
Żeś przyjaciel to nie powiem
Ale lepiej mieć Cię wrogiem
Niż nowego szukać sobie

Boś poznany coraz lepiej
I w codziennej walce z Rettem

Częściej ja już górą jestem

I okiełznać cwaną bestie
Łatwiej coraz, byś z Blanutką

Się obchodził łagodniutko.

Na sam koniec tej pochwały
Powiem Ci Reciku mały

Mimo, żeś mi solą w oku
Nie dam łatwo zrobić kroku

By odebrać mi córeczkę
Jak Ci zagram pioseneczkę
Tak zatańczysz jak ja zechcę

Toteż mówię Ci dziś grzecznie

Boś mi źródłem bólu wiecznie
żali dajesz całą kupę:

                                                                                                    A POCAŁUJ TY NAS W DUPĘ!



                                                                                                                                 A. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz