Uwielbiam bajki. Od małego, bezwzględnie i nieuleczalnie… Dlatego wszystkie produkcje typu “Alicja w Krainie Czarów”, “Harry Potter” czy najnowszy “Oz Wielki i Potężny” przyciągają mnie do kina jak magnes.
Historia oparta na bardzo prostej fabule, od początku zmierzamy do happy endu, domyślając się jaki on będzie. Archetyp pt. “przemiana bohatera ze złego w dobrego” też nie zaskakuje. Bajka to bajka. W tym wypadku o lekko pokrętnym i kochliwym magiku, który w cudowny sposób przybywa do Krainy Oz, by przywrócić jej szczęście, ład i porządek. Nie wierzy w siebie, prawdziwym czarodziejem nie jest, ale porywa tłum i wyswobadza lud spod władań złej czarownicy, przy okazji się zakochując, zdobywając przyjaciół i stając się innym człowiekiem.
Dlaczego film zwalił mnie z nóg:
- Muzyka… magiczna, przyprawiająca o fale dreszczy, po prostu - przepiękna muzyka instrumentalna (autorstwa Danny’ego Elfmana)
- Efekty specjalne, przerysowanie i wspaniałość Krainy Oz oraz bajkowych postaci (jak zobaczyłam jedną z głównych bohaterek - porcelanową laleczkę, pomyślałam, że człowiek jest genialny, skoro potrafi coś tak pięknego stworzyć)
- Mila Kunis jako czarownica - mnie jej gra powaliła, zarówno w wersji dobrej czarownicy jak i straszliwej wiedźmy
- James Franco… cóż, do zjedzenia pan Czarodziej, mmm :) Zresztą zawsze na mnie ten aktor działał, bez względu na to kogo grał.
- Dystans z jakim cała historia została opowiedziana, po prostu ma “pazur”.
Mała uwaga na koniec. Film u nas w kraju funkcjonuje jako “bajka od lat 7”… No nie wiem, było parę scen, na których ciśnienie się podnosiło, a kilku 4- czy 5-latków darło się z przerażeniem “Aaaaaaaaaa!”… To chyba nie jest film dla takich maluchów. Ale dla wszystkich lewitujących pomiędzy jawą a magią - na pewno tak!
Agata
Grafiki pochodzą ze stron: www.film.org.pl i www.film.dziennik.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz