To nie będzie recenzja. Po pierwsze dlatego, że nie doczytałam jeszcze do końca. A po drugie - tak wyjątkowej książki chyba nie sposób recenzować… O czym jest “Złodziejka książek”? Cóż… To wybitnie ciekawa i błyskotliwa (nawet jeśli chodzi i różnorodność czcionki, bezpośrednie zwroty Śmierci do czytelnika, zwroty akcji) powieść o czasach Holocaustu. O przyjaźni, miłości, spełnionych i niespełnionych marzeniach. To świat lat 40-tych XX wieku widziany oczami Śmierci. Ale nie śmierci ścigającej z kosą, a śmierci, jako naturalnej części życia i nad wyraz inteligentnej narratorki. W zasadzie - narratora, bo w powieści autor trzyma rodzaju męskiego. Zusak bawi się słowem, Śmierć opowiada historię poetycko, z nonszalancją ale nie rezygnując z kolokwializmów i “uroczych” niemieckich obelg (“To jedno trzeba Niemcom oddać. Żywią szczególne upodobanie do świń”).
Wydawać by się mogło, że opowieść snuta przez wszechobecną w tamtych czasach śmierć o 10-letniej dziewczynce wychowywanej w rodzinie zastępczej to może być tylko emocjonalna katastrofa… Nic bardziej mylnego! Książka jest napisana w wybitny jak dla mnie sposób. Już z pierwszą stroną wpada się w świat miasteczka Molching i wraz z Liesel przeżywa wszystko z wyjątkową siłą. Sama nie wiem, co powoduje, że książka oddziałuje na czytelnika tak mocno… To chyba geniusz autora, wybitny pomysł, perfekcyjne poprowadzenie akcji i błyskotliwy język.
Pytanie dlaczego jeszcze nie skończyłam “Złodziejki książek” czytać… Bo zwyczajnie nie chcę… Dlatego delektuję się każdą stroną…
Agata
Grafika pochodzi ze strony:www.bibliog3.wordpress.com i www.babyprzykawie.com
Si :D
OdpowiedzUsuńDozgonnie wdzięcznam :p
OdpowiedzUsuńto ja też CHCĘ PRZECZYTAĆ !! - pozdrawiam Marylka
OdpowiedzUsuń