poniedziałek, 25 marca 2013

Zupa pomidorowa

/Wspomnienie z lipca 2010.../
Łódź. Pierwsza nasza wycieczka na badania genetyczne. Wrocław zaproponował termin za prawie pół roku a Łódź za miesięcy dwa, zatem warto było pozwiedzać trochę nasz piękny kraj. O świcie, wyjechało się z półtoraroczną podróżniczką, materiał do badań w dość krwawy sposób oddało a około południa rodzina zdecydowała, że warto gdzieś przysiąść i zjeść coś by nabrać sił przed drogą powrotną. 
 Jako, że pani doktor nie pozostawiła złudzeń, krótko acz treściwie odbierając tym samym krew z mózgu i mówiąc, “To mi na Retta wygląda”, nastroje przed obiadem były dość minorowe. A mówiąc mniej eufemistycznie, zarówno ja jak i mąż popadliśmy w czarną otchłań rozpaczy…
Pomimo uczucia jakby dementorzy wyssali nam duszę, postanowiliśmy wiedzeni zdrowym rozsądkiem i świadomością odległości od domu, wybrać się na obiad. A jak Łódź to tylko Manufaktura… Restauracji do wyboru do koloru, wszyscy mocno zmęczeni wybraliśmy jedną z pierwszych.
“Czy jest menu dla dzieci?” zapytałam grzecznie kelnera. “Oczywiście, …” po czym wyprasowany gentleman wymienił mi listę dań dla maluchów. Wybraliśmy coś wydawało by się bezpiecznego, tzn. pomidorówkę. Zupa przybyła, dla nas jakieś inne pyszności i zaczęliśmy karmić. Lokal dzieciako-przychylny, wysokie krzesełka, śliniaki, małe sztućce z Ikei. Wszystko tylko karmić.
I w tym momencie rozbiliśmy się jak głową w szybę z faktem, że my tu z dzieckiem “przeciętnym” nie przyszliśmy. Zapomnieliśmy jakoś, że Córcia nasza od paru miesięcy nie gryzie… Co więcej, od etapu chrupania czego popadnie, doszła, przechodząc na stronę Aniołów, do całkowitej niemożności nawet połykania czy utrzymywania pokarmu w buzi.
Efekt był taki: Blanka zapłakana aż do granic możliwości, lokal postawiony na nogi z powodu krztusząco-kaszląco-wymiotującej Królewny, Adam wściekły, a ja tak rozczarowana jak nigdy dotąd. Ale nie tym, że dziecko wciąż głodne, że nerwy i obiad stanął nam w poprzek, że gryźć już nie umie…nie…
Tylko tym, że od tego momentu nasze “normalnie” nigdy więcej nie miało wyglądać tak jak kiedyś…



                                                                                Agata

Grafika pochodzi ze strony: www.orchis.wroclaw.pl


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz