(Tekst ten napisałam ponad rok temu dla damy-rade. Dzisiaj mi się on jakoś przypomniał, wciąż taki aktualny :) Łączymy się ze studiem sportowym, halo halo Janku!
Halo, halo, jestem! Proszę państwa, proszę państwa, zawodniczka już na starcie. Doskonale warunki; 50 kilo żywej wagi, 172 cm wzrostu, atletyczna sylwetka, szykuje nam się piękne sportowe wydarzenie.
Gotowa, do startu, staaaaaaart!!!
I ruszyła! Jak antylopa, zgrabnie i powabnie pędzi do małego pokoju, łapie z gracja Małą i rozpoczyna sprawnie pierwszy etap biegu z przeszkodami, zwanego również multi-tlonem specjalnym z obciążeniem. Oto ubieranie - etap ten wymaga niezwyklej precyzji i szybkości, gdyż Lady po zetknięciu z jakimkolwiek materiałem staje się “człowiekiem-gumą” i pada. Ale, ale, zawodniczka radzi sobie doskonale, sekundy lecą, a tu pielucha, rajstopy, body na 3 napy, bluzka, bluza, spodnie, buty, kurtka, szalik, czapka, smoczuś i jeeest, Mała ubrana, zawodniczka zroszona potem po same uszy, ale jak ona walczy! Narzuca swoje okrycie wierzchnie w locie jak koliber i przechodzi płynnie do etapu druuuuuugiegoooo!
Czy Państwo to widzą, co za kobieta! Oto etap “spacer farmera”. Zawodniczka nakłada przepisowy 30-kilowy balast: 15 kilo dziecka, torba z pieluchami, jedzeniem, piciem, śliniakami itd. plus mała kobieca torebka na ramię. Niesamowite, pamiętała przy tym, by wyglądać jak niewiasta. Gotowe! Jeszcze tylko mały drobiazg…. Ale nieee… Mój Boże, jak ona z tego wybrnie, czas leci, a klucz… wypadł jej z ręki na podłogę. To będzie test siły mięśni ud i łydek zawodniczki, uwaga… kuca z balastem, pomału, precyzyjnie… eh… spadła torebka, Młoda dostała ataku śmiechu i bezwładności, ale, ale,…. Udało się!!! Klucz w dłoni, zawodniczka sapie z wysiłku, ale drzwi zamknięte i rozpoczynamy etap kolejny.
Bieg z balastem po schodach: 72 zgrabne schodki przed nami, zawodniczka pędzi jak sarna na wiosnę, jeszcze tylko kilka susów, udało się! Bez kontuzji i pełna werwy jest już w piwnicy.
Przystępuje do kolejnego i jakże ważnego etapu: wyjęcia pojazdu z wózkarni. Ta część biegu wymaga od zawodniczek herkulesowej siły. Podsumujmy: wóz - 21 kg, dziecko w rynsztunku - 15 kg, torba - 3 kg, torebka damska 2 kg. Ale co się dzieje! Otwiera drzwi, wyciąga pojazd i co zrobi teraz…. Proszę państwa! Co za emocje! Zawodniczka zrzuca balast na podłogę, i rzut wozem przez biodro! Co za widok, sunie w górę jak czołg, tylko 9 schodów do pokonania, jeeest! Etap pokonany brawurowo! Wraca zgrabnie po balast, pakuje do pojazdu i przystępuje energicznie do następnej części multi-tlonu: biegu przez miasto.
Do mety (szkoły) zawodniczka ma 2,5 km, zatem rusza w szalonym pędzie, ani chwili do stracenia… I już suną jak błyskawice, proszę państwa, co za gracja, co za styl. Ale … przeszkoda na drodze, półtora metra chodnika? Żarty. Zawodniczka płynnie omija samochód ulicą, i drugi i trzeci…. Ale ale… jeszcze tylko wjazd pod górę. Ojjjj, widać, że zawodniczka traci siły, coraz wolniej, coraz ciężej… Ale zryw i znów zaatakowała! Zapycha swój wóz z balastem pod górę, powoli, równe tempo, pięknie! Jeszcze 100 metrów… 50...20... I jeeeest! Ostatnia prostaaaaa, od mety dzielą ją tylko metry!!!!!!! Widzi metę, pot zalewa jej oczy ale pędzi, już tylko parę kroków, mija bramę, jedne drzwi, drugie, i jeeeeeeeeeeeeeest!!!!!!!! Proszę państwa: META!!! Gabinet oligofrenologopedki, 4 minuty przed czasem, mistrzostwo świata! Prrrroszę państwa, co za wyścig!!! Jakże niesamowitych sportowych emocji dostarczyła nam ta zawodniczka! Miejskie sporty wyczynowe są naprawdę niesamowite! Victoria!
Zostawiamy zawodniczkę przeszczęśliwą, ale totalnie wycieńczoną. Musi dojść do siebie. Żegnam się z Państwem i zapraszam na kolejną ekscytującą relację z biegu z przeszkodami!
Agata
Grafika pochodzi ze strony: www.kpmw.org
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz