Nie ma mamusia litości. Niektórzy twierdzą, żem gorsza niż kapo. Ale jeśli chodzi o pewne sprawy, jestem nieugięta. Bo dzieciarnia ma to do siebie, że do wygody to się dostosowuje w oka mgnieniu, a jak trzeba popracować, to już jest bunt. Każde dziecię tak ma. Zdrowe, mniej zdrowe, to z Rettem też.Myjemy ząbki. Staram się zawsze to robić jak nikt nie patrzy, bo postronni obserwatorzy mają skłonności do wyciągania pochopnych wniosków. Bo matka-wariatka łapie bezbronne maleństwo za blond łepetynę, rozdziawia małą paszczkę i jedzie z koksem “Szczotka, pasta, kubek, zimna woda!”.
Dziecię się buntuje i to jest zupełnie naturalna reakcja, z której nawet jestem zadowolona. Zawsze to jakaś forma samoobrony. Wszystko jest lepsze niż obojętność. Czasem dziecina stawia bierny opór połączony ze wzrokiem kota ze Shreka. Ostatecznie zaciśnie szczęki na amen. Ale i na to są sposoby. Po 4 latach walki o higienę jamy ustnej, mimo nacisków z zewnątrz, żebym odpuściła, bo po co ja to robię, bo męczę dziecko, bo biedne, bo nie chce (tu głównie babcia i tato Blanki), mogę stwierdzić, że Lady Blanche ma perlisty uśmieszek i zdrowe ząbki! Po mamie go ma :)
Ale do rzeczy! Robię to w naszym interesie. Bo panna B. doskonale umie wyczuć, kiedy świrujemy a kiedy mama wzrokiem bazyliszka mówi “Dosyć! Stoimy ładnie/myjemy zęby/nie cudujemy itd.” Lady jest przesprytną istotą i mistrzynią manipulacji. Na szczęście ja już jej chwyty znam na wylot, i robię wszystko, by wyciągnąć z niej choćby siłą, ale zwykle uporem, to czego może się nauczyć. A na babci, tacie i paru innych osobach ćwiczy sobie stale “Pać cio ona mi zlobiła… Ziąbki mi myła… buuuu!”
Agata
Grafika pochodzi ze strony: www.blakejanelle.com i naturalobsessed.blogspot.com

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz