czwartek, 11 kwietnia 2013

Pamiętam...

Tak dobrze pamiętam, jak jakieś 3 lata temu też chodziłam jak w amoku po szpitalnym oddziale błagając Boga, żeby to co się wtedy działo było tylko złym snem. Jak chowałam się po kątach, z dzieckiem na rękach, próbując ukryć łzy i zapuchnięte od wielotygodniowego płaczu oczy… Jak unikałam wzroku innych matek, nie mówiąc już o rozmowach o dzieciach i zakończonych kolejnym “wszystko będzie dobrze”… Jak siedziałam na szpitalnym łóżku ze śpiącą Blanką, patrzyłam na jej słodką i spokojną buźkę i łza za łzą powtarzałam w myślach “nie, to się nie może dziać naprawdę”… I to przeszywające uczucie osamotnienia, ten nieopanowany lęk i najprawdziwszą w świecie rozpacz. Coś co się pompatycznie nazywa “bólem matki” może zrozumieć chyba tylko inna kobieta postawiona przed wyrokiem choroby nieuleczalnej swojego dziecka…
Teraz na co dzień te wspomnienia staram się chować gdzieś w zakamarki podświadomości. Żeby były jak najmniej wyraźne, spały gdzieś z tyłu głowy i nie burzyły mojego względnego spokoju…

Dopiero jak jestem z Blanką w szpitalu wszystko na nowo odżywa… Te niewyobrażalnie trudne wspomnienia wracają nie chcąc dać o sobie zapomnieć… Widzę znów zapłakane, zagubione matki z dziećmi na rękach. Uciekające, przerażone, zamknięte w swoim strachu. Niektóre zupełnie nie chcą mówić, nie nawiązują kontaktu, tylko płaczą… Inne mówią dużo, szukają zwykłego “rozumiem Cię, miałam i mam to samo…” Ale wszystkie panicznie się boją. O dziecko, o siebie, o przyszłość.

Opowiadają o swojej reakcji na chorobę dziecka, o bólu, bezsilności… I wtedy widzę siebie. Tak wyraźnie jak nigdy. Znów, z malutką Blanką na rękach, przytulając najmocniej jak się da jakby próbując ochronić Ją przed całym światem… Przed tym co będzie. Znów pamiętam jak przez strumienie łez i ledwo umiejąc złapać oddech mówię Jej do małego uszka “Mama jest z Tobą, wszystko będzie dobrze…” Mimo, że wiem już, że nie będzie…


                                                                                                                                                                                           Agata 




Grafika pochodzi ze strony www.swaley.deviantart.com

2 komentarze:

  1. Tak bardzo cię rozumiem... otchłań rozpaczy... i pytanie dlaczego???

    OdpowiedzUsuń
  2. Tych chwil nie da się zapomnieć...

    OdpowiedzUsuń