Drodzy! (jak to mówi jeden z moich ulubionych duszpasterzy. Jasne, że drodzy, plebania jak na razie bardziej okazała od kościoła :p Ale nie o tym). Dziś z rana, organizacja RettUK wrzuciła na facebooka link do artykułu o nieepileptycznych atakach, które są bardzo częste u naszego paskudo-Retta. Pomyślałam, że może warto najważniejsze fakty z tego arta przetłumaczyć. Moja Lady była bez leków przez około pół roku, a jako, że było tak samo źle jak zwykle, to mądre głowy zdecydowały, że trzeba tą "padaczkę-niepadaczkę" leczyć. I to lekami z grubej rury. Sama chętnie czegoś się dowiem na ten temat, bo nasza epi od zawsze była nietypowa, ciężko mi było określić jak wyglądają ataki, kiedy i jak często występują. A więc zaczynamy! Artykuł jest dłuuugaśny, więc zrobię z niego wyciąg tego co najważniejsze.Napady mogą mieć przeróżne podłoże, od nagłego spadku poziomu cukru we krwi, przez urazy a także choroby, które mają wpisane w swoją specyfikę ataki padaczkowe. Tym co łączy wszystkie typy napadów jest:
- są nagłe i stosunkowo krótkie
- powodują zmianę w zachowaniu chorego, nagłe zaburzenia świadomości i czucia
Napady klasycznej epilepsji i napady nieepileptyczne są niełatwe do odróżnienia, mogą wyglądać tak samo, a różnica między nimi tkwi w przyczynie ich pochodzenia. Napady padaczkowe spowodowane są zawsze przez zaburzenia aktywności bioelektrycznej mózgu, więc zawsze rozpoczynają się w mózgu. Gdy "centrum dowodzenia" chwilowo nie przewodzi rozkazów do organów tak jak trzeba, upośledzone są różne funkcje organizmu, zależnie od tego, który obszar mózgu objęty jest wyładowaniem. Napady nieepileptyczne (NES) nie są spowodowane zaburzeniami aktywności bioelektrycznymi mózgu, mogą mieć natomiast wiele innych przyczyn.
Napady nieepileptyczne można podzielić na dwie grupy, ze względu na ich przyczynę:
1) organiczne (somatyczne) - przyczyną ich pochodzenia jest zaburzenie funkcjonowania organów ciała (np omdlenia na skutek spadku poziomu cukru w organizmie czy zaburzeń metabolicznych a nawet problemów z układem krążenia). Przyczyna ich powstawania jest stosunkowo łatwa do zdiagnozowania.
2) psychogenne - o podłożu psychologicznym, atak spowodowany jest nagłymi emocjami, które wpływają na pracę mózgu. Te z kolei dzielą się na:
- dysocjacyjne - dzieją się bez kontroli i nieświadomie. Występują najczęściej, organizm może bardzo ostro zareagować na silne emocje, tym bardziej gdy sobie z nimi nie umiemy poradzić, i "chowamy" je gdzieś w zakamarki podświadomości. Organizm może próbować "odciąć się" od tych uczuć, by uniemożliwić im wyjście do świadomości i zmierzenie się z nimi. Z powodu niemożności poradzenia sobie w uczuciami z przeszłości lub obecnymi, organizm traci kontrolę nad umysłem i dochodzi do ataku. Ataki dysocjacyjne są efektem traum z przeszłości, silnego stresu (np śmierci bliskiej osoby), załamań nerwowych, bycia ofiarą molestowania seksualnego czy przemocy fizycznej i psychicznej. Często trudno znaleźć przyczynę tego typu ataków, mogą ujawnić się po latach od przeżytej traumy. Objawy mogą obejmować ataki płaczu, krzyku, nagłe przypominanie się bolesnych wspomnień. Po uspokojeniu osoba może zupełnie nie pamiętać co się z nią działo. Częściej występują u kobiet i ludzi młodych, współistnieją z innymi chorobami i zaburzeniami: z depresją, zaburzeniami osobowości i lękowymi.
- ataki paniki - na skutek lęku, bezpośredniego zagrożenia czy nawet wspomnień stresującej sytuacji. Objawy ataku paniki mogą być padaczko-podobne: wzmożone pocenie się, palpitacje serca, trzęsienie się organizmu i trudności w oddychaniu. Może nawet dojść do utraty przytomności i drgawek
- celowe - ataki, które pacjent niejako wymusza od swojego organizmu, symuluje. Są częścią np Zespołu Munchausen.
Ataki nieepileptyczne nie poddają się typowemu leczeniu lekami przeciwdrgawkowymi. Jeżeli u pacjenta występują też typowe ataki padaczkowe, leczenie może być kontynuowane, gdy natomiast ataki nie są padaczkowe, lekarz prawdopodobnie zaleci redukowanie leków.
W leczeniu ataków niepadaczkowych najważniejsza jest psychoterapia, która może być skojarzona z leczeniem farmakologicznym (antydepresantami, lekami przeciwlękowymi itd). Metodą skuteczną w leczeniu jest terapia kognitywna behawioralna, skoncentrowana na zrozumieniu zachowań pacjenta i próbie panowania nad nimi. Terapia ta trwa minimum kilka miesięcy.
Tyle mądrości teoretycznej... Problem pojawia się, gdy nie mamy szans na dowiedzenie się czy nasze kReciki mają jakieś traumy (podejrzewam, że wizyty w szpitalach, wenflony, wieczne badania mogą do nich należeć). Nie dowiemy się też co czują podczas ataku i po nim. Jedyne co możemy to uważnie obserwować, skupiać się na szczegółach... Mi dopiero po ponad 3 latach udaje się (ale też nie zawsze) określić co było, a co nie było atakiem padaczki u Małej. Ambitne zadanie przed nami :) Niedługo będziemy samozwańczymi specjalistami od madame Epilepsji...
Agata
Opracowano na podstawie artykułu "Non-epileptic seizures" ze strony: http://www.epilepsysociety.org.uk/AboutEpilepsy/Associatedconditions/Non-epilepticseizures
Więcej o napadach nieepileptycznych tu: http://chorobyrzadkie.blogspot.com/2013/03/napady-rzekomopadaczkowe-co-to-takiego.html
Grafika pochodzi ze strony: www.padaczka.net.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz