Takie jest życie. Jak gorzka czekolada. Uderza na początku słodyczą, ale gorzki posmak zostaje jeszcze na długo... "Cos life is a bitter sweet symphony"... Wczoraj i dziś. Słońce - nareszcie! I wiosna, zapachy, zieleń, kwiaty - można upajać się nimi do zwariowania. Nasze miejsce na ziemi, czyli kilkanaście metrów kwadratowych trawy, krzaków i drzew. I kwiaty... Wszędzie, bo Blanka kocha patrzeć na kwiaty. Wiatraczki, bo uwielbia obserwować jak szaleją na wietrze. Wszystko jest tam dla Niej. Godziny spędzone na grzebaniu w ziemi i naginaniu praw natury tak by było jak najpiękniej - dla Niej. Tam czasami się zapominam. Ale nie do końca.
Dwa piękne dni, spokój, cisza... Mała niestety jest tak słaba, że nie patrzy nawet na dziko jaskrawe tulipany. "Blanka, tulipany są tak krótko, zobacz chociaż..." Nie patrzy na nie. Do wiatraczków też już nie dojdzie, nawet za dwie rączki. Upada pokonana przez tego R-padalca... Mimo wszystkiego na swoim miejscu; miłości, spokoju i po prostu obezwładniającego piękna tego zwykłego-niezłwykłego dnia, moja Córeczka, pokonana przez chorobę, leży bezwładnie przytulona do mnie na działkowej huśtawce. Blada aż przezroczysta buźka nieruchomieje, rączki zasypiają... Nie chce widzieć tulipanów, które dla niej sadziliśmy, zupełnie nieistotne są też wiatraczki. Anioł znów wymyka mi się do swojego świata... Ostatnio robi to coraz częściej. A najbardziej boli to, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym nie uda mi się Jej zatrzymać i odfrunie już na zawsze...
Agata
To dla wszystkich Aniołów na tej ziemi... http://www.youtube.com/watch?v=aVlGeynp8B0
![]() |
| Półtora-roczna Blanka |
Grafika pochodzi ze strony: www.freewebs.com
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz