niedziela, 14 lipca 2013

"Ości"

Dobra, obiecałam ciut od retta we wpisach się oddalić, zatem dziś o książce, którą zabrałam ze sobą na wakacje. Mowa o "Ościach" Karpowicza i przyznam, że to najlepsze co ze sobą na te wakacje zabrałam, no może poza Blanką ;)
Dopiero jedna trzecia lektury za mną, ale już zdążyłam połapać się, że ta książka jest mega! "Ości" to powieść o... no właśnie. O ludziach? Życiu? O stereotypach, innościach, słabościach i wielu wielu innych "-ościach". Nie za wiele ze studiów pamiętam, ale jeden mechanizm ludzkiej głowy tak. Mianowicie, zdając sobie z tego sprawę lub nie, nasz mózg szufladkuje... Kategoryzuje, układa, podciąga rzeczywistość pod jakieś konkretne kategorie, ramy. Innymi słowy, ciągnie rzeczywistość za uszy pod stereotypy. Działa to tak: "rodzina" = mama + tato + dzieci, "miłość" = kobieta + mężczyzna itd.
Karpowicz bardzo zgrabnie rozprawia się z tą naturalną słabością naszego myślenia... Okazuje się, że pełna rodzina to nie tylko 2+2, że jak miłość to nie wyłączność i jedno uczucie do jedengo człowieka, że mówiąc wprost: życie nie jest takie poukładane jakby się chciało albo chociaż - wydawało. W powieści jest wszystko, co przecież isnieje, jednak nigdy zbytnio nie nadawało się, by pisać o tym w odniesieniu do pojęcia rodzina czy związek. Jest homoseksualizm, pokręcone układy rodzinne i poza-rodzinne, uwikłania emocjonalne itd. czyli wszystko to, co według stereotypu nie wpisuje się w standardowe pojęcie świata.
To tak z grubsza o tym, o czym jest książka. Najlepsi są jednak główni bohaterowie i to "pokitranie"; kto z kim, gdzie i kiedy. Wszystkich coś łączy bądź łączyło. Niemożliwie  śmieszna jest Maja, to jest chyba moje alter ego (oj, kolejne już, czas diagnozować rozczepienie osobowości), która rozmawia o życiu ze swoją fretką Sławojem i za każdą najprostszą radę musi przekupować go skórką ziamniaka lub jabłka.
Ale co jest naważniejsze! Ksiązka jest taka, że co drugą stronę pluje się na nią ze śmiechu, ewentualnie upewnia, że cierpi się już na wysiłkowe nietrzymanie moczu. Humor, jak dla mnie, najwyższych lotów, absurd goni absurd, czyli to co lubię najbardziej. Moja strategia zaginania rożków, na tych stronach, na któryh są mega teksty, daje efekt taki, że "Ości" są prawie całe pozaginane. Ubaw jest nieprawdopodobny, chyba, że kogoś śmieszy żart typu "Karol Strasburger opowiada" to jednak nie polecam. 
Z książki wręcz bije geniusz autora i jego wiedza o świecie. Fakt, moja głowinka, daleka od standardów Mensy, czasem wymięka przy wirtuozerii intelektualnej autora, bywa, że jego popisywanie się inteligencją powoduje, że nie kumam. Ale książka jest wyjątkowa! I dla wszystkich spragnionych tego co jest jakieś inne i dalsze od normalnOŚCI jest prawdziwą ucztą dla zmysłów! Marsz do Empiku, bo warto!

                                                                                              Agata

Grafika pochodzi ze strony: www.wydawnictwoliterackie.pl

1 komentarz:

  1. :-)

    Dziękować,

    Pozdrawiam cieplutko i życzę dużo, dużo ...OŚCI

    Piotrek

    OdpowiedzUsuń