wtorek, 27 sierpnia 2013

Najgorsza rzecz na świecie...

Kiedyś miałam tylko jedno możliwe skojarzenie, tak jak: Flip-Flap, czarne-białe, góra-dół, najgorsza rzecz na świecie-śmierć dziecka... Bólu po takiej stracie się na pewno nie da nawet opisać... Najbardziej brutalne z możliwych zachwianie naturalnej kolei rzeczy, to przecież dzieci chowają rodziców, one zostają "po nas". Tak myślałam jeszcze całkiem niedawno, ale wtedy nie miałam skonfrontowanych pojęć "macierzyństwo", "dziecko", "matka", "miłość", "codzienność" z rettem.

Sprawa się ma trochę inaczej z dziećmi, które są zależne całkowicie od nas. Dla których to matka i ojciec są tak naprawdę wszystkim: nogami, rękami, pokarmem, radością, miłością i tlenem. Co wtedy? No, nie wypada zwalić na kogoś odpowiedzialności i tak po prostu sobie umrzeć. Jeszcze, żeby mieć tą pewność, że zostawia się dziecko w najlepszych możliwych rękach, a nie np wywierając presję na jej lub jego rodzeństwie... Albo nie daj Boże, ryzykując, że trafi do jakiegoś ośrodka czy przypadkowego miejsca na ziemi.

Mam retta, ale przede wszystkim mam córkę. A przy tym ogromną odpowiedzialność. Bo to ja jestem jej matką, to ja i jej tato zdecydowaliśmy się tworzyć jej świat. Mimo bólu, wykańczającej walki z chorobą, trudności. My to zadanie wzięliśmy na klatę. I mamy (przynajmniej ja, ale A. chyba też) takie poczucie, że tą naszą "misję" powinniśmy doprowadzić do końca... Wiem, strasznie to brzmi, ale tak zaczynam od niedawna czuć. Chcę, żeby Blanka przeżyła jak najpiękniej przeznaczone jej lata, by była jak najszczęśliwsza... By w te ostatnie chwile czuła, że jestem wciąż z nią. I, mimo, że to może egoistyczne, chciałabym ją odprowadzić, wypuścić... By mój Anioł mógł polecieć, w końcu wolny...

                                                                                   Agata

Grafika pochodzi ze strony: www.iwallscreen.com

3 komentarze:

  1. ale przeciez oni zdarza ten lek zrobic .......

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję gdzieś w sercu, że tak... Ale znam też realia, mało prawdopodobne, że Blanka zdąży. Zdążą inne Aniołki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Agatko, wszyscy trzymamy kciuki za Blankę. Ja wierzę bardzo mocno, że Twój Aniołek (którego tak bardzo pokochałem) doczeka terapii i pewnego dnia rett pójdzie sobie precz... od Was i od innych dziewczynek, które tak się z nim męczą...

    OdpowiedzUsuń