Poniżej przykład działania mojej nierozgarniętej intuicji macierzyńskiej. Sprawa jest taka - Mała nie śpi. Bo rett nie śpi. Drze się całymi nocami, płacze, cierpi, rzuca jak zwierze złapane w potrzask... Jak są lepsze dni, to najnormalniej w świecie przestawia sobie dzień z nocą by o 1.05 zakomunikować "Łaa! wstał nowy dzieeeń!"... I co robi taka rettMatka? Tok myślenia niby prosty... Dziecko nie śpi, bo:1) ma retta
2) ma padaczkę
3) ma zaburzone tryby spania-czuwania i popaprany dzień z nocą
4) coś jej przeszkadza w spaniu.
Pierwsze co od zawsze przychodziło mi do głowy to naregulowanie tego małego łebka, żeby w nocy spał. Poszła w ruch melatonina, syropki z melisy, kołderka z kamieniami, zaciemniające rolety, cicha kojąca muzyka, masaże przed snem itd... Jaki efekt? Ano wyjściowy - dziecko się drze, cierpi i szaleje jak przychodzi powiedzmy 2.00 w nocy.
Ostatnio nie było mnie 2 noce z rzędu, wracam i słyszę od Męża, że odkrył Amerykę. Okazało się, że z wrodzonego lenistwa nie zasunął ani firan, ani zasłon, ani rolet. Mała zbudziła się w nocy jak zwykle, pogruchała kilka minut i poszła spać... Miałam nadzieję, że to przypadek, bo durnowato żyć, ze świadomością, że Mała nie śpi od 4 lat, bo po prostu boi się ciemności. Kolejne dni pokazały, że przypadek to nie jest... Blanka śpi dużo lepiej i z otwartymi zasłonami, a Tato jest bohaterem w domu :)
Agata
Grafika pochodzi ze strony: www.mojafobia.pl
Ale jaja... Moja córa natomiast kilka lat nie spała z powodu zaparć, a ja walczyłam metodami naturalnymi z tym problemem, jak z wiatrakami. Żeby nie faszerować dodatkowymi lekami... Poszłam z Nią w końcu po "chemię" do gastrologa, dziecko pozbyło się problemu i nie licząc małych odstępstw od reguły - śpi jak anioł... Bardzo się cieszę że Blanka też wreszcie się wyśpi :)
OdpowiedzUsuńAnonimama
Szału nie ma ale jaka różnica... Boże, inne życie! :) Oby jak najdłużej :)
UsuńNo widzisz, Matko? Wychodzi stara, wojenna prawda - nadgorliwość gorsza od faszyzmu... I jak tu teraz wytłumaczyć te designerskie, mainstreamowe rolety w oknach, skoro już Blanie nie potrzebne? ;) Brawo dla męża - mój z lenistwa nie zrobił jeszcze niczego pożytecznego, pomijając najwyższą górę nieumytych naczyń stojących jedno na drugim. Jest w Księdze Rekordów Guinnessa :D
OdpowiedzUsuńHeh :D Jest moc! Nie wiem, grunt, że ona tak przeraźliwie się już kilka nocy nie drze... Nie wnikam, jest doobzie!
UsuńKłosa czy dobierany :P
OdpowiedzUsuńKuźwa! :D Albo stawiajmy od razu wysoko poprzeczkę, i każmy czesać koka!
UsuńCieszę się, że tak się udało:) Pozdrawiam i buziaki dla Was Dziewczynki:*
OdpowiedzUsuńAŻ
Dzięki! :)
Usuń