środa, 4 września 2013

Sexy-mama

Nie, że ja. Ja stronię od takich ekscesów, zresztą no gdzie? Z niepełnosprawnym dzieckiem?! Gdzie...
Ale żarty na bok, zresztą i tak mało śmieszne. Dobra, jako przykładna matka-egoistka, zaglądam sobie czasem na spanielki, pudelki i inne tego typu portale dotyczące tego kto, gdzie, jak, z kim i dlaczego są w separacji. Trzeba wiedzieć co w polityce i szoł-biznesie słychać. Ostatnio kolejny baby-boom, nie pierwszy zresztą w tym roku, ciąża za ciążą, brzuch za brzuchem. To mi w sumie jakoś nie przeszkadza, niech kraj rośnie w siłę i potęgę, a co. Znacznie gorzej mi się robi jak widzę ostatnio modne zjawisko czyli "sexy-mamę". W tej roli najczęściej wybitne aktorki cyklu o nazwie "m jak". I tak ich kariera siedzi sobie cicho w kącie (tzn bloku lokowania produktów) przez kilka miesięcy, po czym następuje złoty strzał i jeeeest! Jest ciąża! Celebrytki zostają sexy-mamami.
Ale sexy-mamą nie może być każda Jadźka czy Renata z klatki B. O nie! Żeby rasową sexy-mamą być należy wyzbyć się wszystkich oznak ciąży w znaczeniu "ciężarności" a przywdziać wszelkie przymioty ciąży jako eksplozji hormonalno-seksualnej. Więc nie żadne tam suknie w stylu wiatrołap ani spodnie na gumie. Nie o dziecko tu chodzi, a więc wbijamy się na całe 9 magicznych miesięcy w szpilki laboutina na 14 cm obcasie, kiece opinające co tylko opiąć można, i walimy seksem po oczach tak, że nawet Madonna za czasów świetności przymknęłaby jedno oko.
A czym zajmuje się sexy-mama? Przede wszystkim wpychaniem ubranego w cekiny brzucha na salony. Może też pozować na ściance (w sumie ja na budowie ostatnio też to uprawiam, tylko mniej spektakularnie), albo reklamować mercedesa - "jak seks to tylko w ciąży i tylko w merolu". Będąc sexy-mamą można też projektować - kabaretki dla ciężarnych, pantofle na szpilce dla niemowląt lub kocyki w sexy misie albo sexy kaczki. 
Są rzeczy, które sexy-mamom absolutnie jednak nie przystoją. Nie ma mowy o mdłościach, słabościach czy żylakach odbytu. Jak się już sexy-dziecię urodzi, to owo dziecię "śpi i jest całym naszym światem". Nie ma kolek, gryzienia ścian, bo ryczy ani tym bardziej absurdalnego wnoszenia wózka po schodach. Jedyne co trzeba, to seksownie urodzić w trendi klinice w centrum Warszawy i wyjść po 24 godzinach w pełnym make-upie i świeżo malowanym balejażu z dzieciną do domu. Później to już same drobiazgi, 8 godzin pilatesu dla sexy mam dziennie, plus 2 basenu i 10 brzuszków z maluszkiem na brzuszku. Niech sweet bobo wie, kto jest matką. Resztą zajmie się niania nr 1, 2 i 3, babcia nr 1 i 2 a doradzą zaprzyjaźnione sexy mamy. Ważne żeby było eko, cała reszta jakoś się ułoży.
I takie to życie sexy-mamy... Nie dziwne, że jak taka pani Katarzyna W. czy inna tego typu poogląda sobie gazety czy portale plotkarskie to do razu wie jak będzie wyglądać jej macierzyństwo...

                                                                                                                                                                                                                                           Agata

Grafika pochodzi ze strony: www.demoty.pl

3 komentarze:

  1. No tak... Sukienka ciążowa od Valentino za osiem "koła" to obowiązkowy "must-have" tego sezonu. Tak, tak,Agato, też przeglądam te i owe portale ;) Tylko co, jak ktoś Cię rozśmieszy lub kichniesz?? Ooooosiem koła mocz trafił! Ale "sexy-mamy" chyba nie mają tego problemu. Nietrzymanie moczu i hemoroidy do pół uda w ciąży rulezzzzz! Nie wiedzą co tracą:D

    OdpowiedzUsuń
  2. I zapomniałaś dodać, że one wiedzą najlepiej co jak i dlaczego i jeszcze Cie tego nauczą!!....

    OdpowiedzUsuń
  3. Piotr Dopierała

    A dzjmy im spokój, bo jak nie mają tego co powinny mieć w głowach, to mają to tam gdzie hemorroidy ;)

    OdpowiedzUsuń