Ciasto-pieczenie i wszelkie czynności związane z deserami od zawsze nie były moimi ulubionymi. To chyba kwestia zbyt artystycznej duszy, bo w cukiernictwie nie ma miejsca na freestyle ani nonszalancję. Dlatego od wieków gotowanie mi czasami wychodzi, podczas gdy pieczenie już stanowczo nigdy. Nie można szaleć z przepisem, więc odpuściłam sobie karpatki, serniki i inne tam. Od tego mamy cukiernie.Ale dziś bladym świtem strach zaglądnął mi w oczy, bo Blance skończył się chlebek bezglutenowy... Więc sru na miasto. W inter nie ma, w tesco też nie... Biedry nawet nie podejrzewałam. No rozpacz!
Mając wizję mojego biedniutkiego malutkiego dzieciątka, któremu matka nawet chlebka nie może zapewnić, postanowiłam zrobić jej coś chlebkopodobnego :) Nawinął się przepis na ciasteczka.
Oryginalna receptura jest następująca:
* opakowanie kleiku ryżowego
* kostka margaryny
* szklanka cukru
* 2-3 jajka
* 2-3 łyżki wiórków kokosowych
* łyżeczka proszku do pieczenia bezglutenowego.
Pomyślałam, że nie ma co partii jak dla wojska robić, więc wszystkie składniki zmniejszyłam o połowę, jajka dałam dwa, bo nie mając proszku bezglutenowego założyłam, że lepsze dwa jajka niż jedno :p
Wszystkie składniki należy wymiętolić w misce, najlepiej z jak największym rozmachem.
Agata
Grafika pochodzi ze strony: www.stylio.pl
Znam te ciasteczka:-) są pycha! Ja jeszcze robię w nich na środku takie wgłębienie paluchem i jak wyjmę z piekarnika to do tej dziurki wkładam wisienkę z konfitury albo trochę rozciapanego banana:-) delicje!
OdpowiedzUsuń