KTO?! Kto jest grzeczny?? Chyba ja, że po takim tekście nie strzelę z karata między oczy... Muszę to wywalić, bo nie wytrzymie...Rozmawiałam o tym z inną mamą dziecka oryginalnego, sama też wiele już razy spotkałam się z tego typu rozumowaniem. Rozmówca (często osoba z bliskiego otoczenia dziecka) wyjeżdża po raz kolejny z tekstem, że Mała jest taka grzeczna... Że nie pyskuje, nie gryzie mamy i jest tak ładnie i gładko ułożona. Ludzie!!! Na Boga, matkę naturę czy kogo tam; ona jest chora!!! CHO-RA! Owładnięta chorobą, która zmienia wszystko. Jej osobowość też. Nie jest grzeczna, jest chora. Nie pyskuje, bo rett nie pozwala jej mówić. Nie mylmy pojęć, bo mnie osobiście czasem już to doprowadza do szału. Nie mówię nic, tylko "tak tak, mój Aniołek jest najlepszy" i gryzę się w język do samej prawie krwi.
Zawsze staram się brać pod uwagę to co kieruje ludźmi. Że nie chcą źle, nie jest im łatwo "pocieszyć" w tak patowej sytuacji. Rozumiem to. Ale czasami to zastanawiam się, kto tu zwariował. Zawsze wychodzi, że ja, skoro piąta osoba w ciągu ostatniego pół roku przekonuje mnie, że "nie masz tak źle, zobacz, jaka ona grzeczna. A ta X., Y i Z. to takie to to rozwydrzone! Uparte i wredne." Dodają czasem "Ona jest przecież taka fajniusia/słodziuchna/kochaniusia" a ja wychodzę na wyrodną matkę, która uważa wręcz odwrotnie. Nie jest tak! Moje dziecko jest dla mnie absolutnym numerem 1. Ale nie jest fajniusie/słodziusie i milusie, nie jest też grzeczne (bo to pojęcie wymagało by od niej umiejętności bycia "niegrzeczną"). Ona po prostu jest chora...
Najbardziej przykre jest to, że mówiąc matce dziecka nieuleczalnie chorego, że nie ma najgorzej bo jej dziecko jest grzeczne, bo nie kopie i nie rzuca bluzgami, osoba mówiąca nawet przez nanosekundę nie dopuści do swojej głowy myśli, że to nie jest szczęście... Że to nawet nie jest szczęście w nieszczęściu. To jest w pełnym tego słowa znaczeniu NIESZCZĘŚCIE...
Agata
Grafika pochodzi ze strony: www.my-opera.com
no właśnie, chyba w takiej przeciętnej zalatanej głowie zajętej domem, dzieciaczkiem z katarem i planami na długi weekend nie mieści się ogrom tego NIESZCZĘŚCIA, może stąd te wszelkie bzdurne słowa "otuchy" od których zalewa krew i usta rwą się do przekleństw..... ludzie nie potrafią sobie wyobrazić, że może być aż tak źle... bo przecież dziewczynki takie śliczne... ech
OdpowiedzUsuńEG
hmm no wlasnie... taka grzeczna!!! pozdrawiam! mama grzecznej(chorej)Pysiulki
OdpowiedzUsuńTo i tak latowy tekst. Ja już usłyszałam 2 razy (w tym raz o matki chorego dziecka) pytanie "Jak długo żyją TAKIE dzieci?". Wrodzona kultura i niestety również brak asertywności uchroniły pytających od ciosu z liścia.
OdpowiedzUsuńAnonimama
Ja kiedyś usłyszłam-po co pani zajmuje kolejkę u lekarza,jak po pani dziecku choroby nie widać? Nie widzać jak siedzi,ja się ruszy to już co innego.ale czy zawsze trzeba to tłumaczyc takim ludziom?Jedna pani jak dowiedziała się z jaka wagą urodził sie mój syn z wielkim zdziwieniem wykrzyczała wręcz -i on zyje?Szlag człowieka czasem trafia.Ludzie nie mają kultury i nie wiedzą co my tak naprawdę przeżywamy
OdpowiedzUsuńJa kiedyś od lekarza usłyszałam, że cyt: "ja i tak się mam fajnie bo moje dziecko jest śliczne, a niektórzy rodzice wychowują brzydkie dzieci, takie potwory"
OdpowiedzUsuńCzytam Pani bloga od dłuższego czasu i zastanawiam się co w takim razie może dla Pani być "pociechą"? Nie ulega wątpliwości że nie jestem w stanie zrozumieć nawet w 0, 1% Pani sytuacji . Mogę współczuć ale tego chyba Pani ma na co dzień dość. Wyobrażam sobie że czeka Pani tylko na jedną wiadomość " wynaleziono lek na retta". Nie mogę tego powiedzieć więc mówię - trzymam kciuki za naukowców i za Panią też. Życzę dużo siły i zdrowia dla Pani i męża bo Małej potrzebne jest tylko lekarstwo a Wam reszta. Pozdrawiam Joanna.
OdpowiedzUsuńDziękuję :) To bardzo miłe! Nie, właśnie chyba ja nie jestem z tych czekających na lekarstwo na retta, jestem realistką raczej... Dla mnie pociechą jest jak ktoś napisze właśnie to co Pani, że kibicuje i trzyma kciuki. To bardzo bardzo dużo i niesamowicie dodaje skrzydeł. Mi zależy tylko, żeby Blanka była spokojna, dobrze spała i była szczęśliwa. Na tyle na ile rett jej pozwoli :) Dziękuję za ciepłe słowa bardzo :)
UsuńGdybym mogła po prostu po koleżeńsku zabrałabym Cię na kawę...jak ważne jest wygadanie się, jak ważne...a tak po koleżeńsku wirtualnie mocno i serdecznie Pozdrawiam Cię
OdpowiedzUsuń