piątek, 4 października 2013

Tatą być...

Tato i jego Córeczka. Jak w każdej "zdrowej" rodzinie, u nas także ten schemat uczuciowy funkcjonuje... Adam kocha Blankę nad życie, to nie ulega wątpliwości. I mimo, że dostaje ode mnie reprymendy za różne mniejsze czy większe przewinienia, to jedno jest pewne - tato Blanki jest najlepszym tatą na świecie.
Zazwyczaj ojcowie mają silniejszą psychikę od matek, ale przeżywają wszystko tak samo. Tyle, że chyba bardziej w środku. Nie rwą włosów z głowy, ale i tak okazuje się, że same wypadły. Nie gryzą ścian, ale rozpacz jest ta sama. Mówi się o mężczyznach "zaniedbywanych" przez kobiety w momencie gdy w ich życiu pojawia się dziecko. Według mnie to lekka przesada, ale niech im będzie, fakt, ktoś mały wygryzł ich z pierwszego miejsca. A co gdy na świecie pojawia się dziecko chore i całkowicie zależne od rodziców? Co wtedy? Gdy naprawdę przez kilka lat nie ma mowy o pracowaniu nad związkiem, przegadywaniu na bieżąco większych czy mniejszych problemów, gdy cała energia jest ładowana w to by ratować ten owoc miłości... 
Nie ma raz na jakiś czas wypadu na randkę, a nawet jak jest to w głowie i tak się ma tylko dziecko i jego chorobę. Po kilku latach wszystko zapewne wraca do normy, ale pierwsze lata przesiewają tatusiów jak przez sito... Wielu po prostu odchodzi.
Nasz nie odszedł. Jest i był. Nie pozwolił mi się załamać, ciągnął za uszy, mimo, że przy tym ratowaniu nieraz go pogryzłam. W przenośni, oczywiście. Jest nie tyle przy nas co z nami. Bardzo wiele przeszliśmy, bywało naprawdę źle, ale nie zawinął się i nie uciekł szukać szczęścia i nowej zdrowej rodziny.
Wiem, że jest wiele rzeczy, o których nigdy nie mówi, ale które strasznie go bolą. Widzi, że już teraz mam coraz mniej siły na podnoszenie i dźwiganie Blanki. Nie może robić wielu rzeczy, które mogą inni ojcowie ze swoimi dziećmi. A przede wszystkim boi się o Małą tak samo jak ja...
Chcę tym wpisem powiedzieć, że mój mąż i wielu innych, którzy nie wybrali łatwiejszej drogi to niesamowicie silni faceci. Silni a przy tym - wrażliwi, bo przy niepełnosprawnym dziecku nie da się być innym, o ile się je kocha. Bycie tatą w tej sytuacji jest naprawdę niemożliwie trudne, i mimo, że udaje się raz lepiej raz gorzej, to i tak to jest godne podziwu. Tato Adam, Blana i ja bardzo Cię kochamy.

                                                                                         Agata



1 komentarz:

  1. Ostatnie zdanie wprawiło moje serce w bliżej nieokreślone drgania... Wiesz jak ścisnąć za ten narząd:) Adam ma niesamowite szczęście że ma takie wspaniałe dziewczyny przy sobie!

    OdpowiedzUsuń